<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768</id><updated>2011-12-27T09:33:53.401-08:00</updated><category term='drone'/><category term='irreversible'/><category term='ez3kiel'/><category term='helios'/><category term='stars of the lid'/><category term='math rock'/><category term='asymmetry festival'/><category term='latitudes'/><category term='the throne'/><category term='blindead'/><category term='neo-folk'/><category term='amenra'/><category term='arty'/><category term='echoes of yul'/><category term='ambient'/><category term='tides from nebula'/><category term='sun for miles'/><category term='stoner'/><category term='post-metal'/><category term='black metal'/><category term='wywiady'/><category term='recenzje'/><category term='altar of plagues'/><category term='the caretaker'/><category term='year of no light'/><category term='post-rock'/><category term='eventy'/><category term='converge'/><category term='moja adrenalina'/><category term='thou'/><category term='post-hardcore'/><category term='obscure sphinx'/><category term='metal'/><category term='sludge'/><category term='lloyd turner'/><category term='the autumn project'/><category term='mathcore'/><category term='record•play'/><category term='neoklasyka'/><category term='guantanamo party program'/><category term='indigo tree'/><category term='the vagitarians'/><category term='mouse on the keys'/><category term='hardcore'/><title type='text'>NEUROMUZA</title><subtitle type='html'>Blog poświęcony muzyce neurotycznej.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-579722404074756794</id><published>2011-12-26T05:17:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T09:02:19.888-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>THE BEST ALBUMS OF 2011</title><content type='html'>&lt;div  style="font-family: times new roman; text-align: justify;font-family:times new roman;"&gt;Bez zbędnej gadki i nadętego patosu, przedstawiam Wam listę moich TOP10 ostatniego roku przed apokalipsą. Kolejność nieprzypadkowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;12. BIRDS OF PASSAGE&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; - WITHOUT THE WORLD&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Idealna pozycja dla entuzjastów atmosfery Twin Peaks.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/K-L3W1JfdSw?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;11. BLUE SKY BLACK DEATH - NOIR&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Duet z BSBD bardzo pozytywnie zaskoczył. Na swoim najnowszym albumie, który nazwą mylnie może nasuwać skojarzenia z mroczną zawartością krążka, udał się w podróż po dźwiękach z lat 80/90-tych. Noir tryska pomysłami. Jest kolorowy, niemal bajeczny. Czyżby był to znak, że instrumentalny hip-hop wciąż ma się dobrze?&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/V7zUd9jFlJo?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;10. IMPLODES - BLACK EARTH&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gitarowy ambient/shoegaze z wytwórni Kranky. Ta muza ma w sobie coś z plemiennego prymitywizmu i psychodelicznego odjazdu. Dziwny twór i jak najbardziej godny polecenia. A tak przy okazji, zwróćcie uwagę na świetny &lt;a href="http://www.fensepost.com/main/wp-content/uploads/2011/04/implodes-black-earth-300x300.png"&gt;artwork&lt;/a&gt; do okładki.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/xrAwvUSoSVA?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9. ERAAS - S/T&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;O tym projekcie nie wiem niestety zbyt wiele. Nie przysłania to jednak faktu, że album jest cholernie równy. Z niewiadomego powodu mam jakieś dziwne przeświadczenie, że podejdzie on fanom twórczości Swans. To może przez ten dźwiękowy eklektyzm?&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/WbR64gwV7tA?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8. THIS WILL DESTROY YOU - TUNNEL BLANKET&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Fani TWDY podzielili się ostatnio na dwa obozy: entuzjastów nowej twórczości zespołu oraz tych, którzy tęsknią za ich post-rockowym obliczem sprzed dwóch ostatnich krążków. Zgadnijcie do których ja się zaliczam? :)&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/2fV9mXWMDqs?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7. ULCERATE - DESTROYERS OF ALL&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ci Australijczycy, są najlepszą rzeczą jaka przytrafiła się death metalowi w ciągu ostatnich lat. Nie rezygnując z brutalnych riffów przywodzących na myśl dokonania Immolation pokazali, że w tej szufladce znajdzie się również sporo miejsca dla klimatycznego grania.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/NyRcGY-Eswk?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6. TRUE WIDOW - AS HIGH AS THE HIGHEST HEAVENS AND FROM THE CENTER TO THE CIRCUMFERENCE OF THE EARTH&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ten band nie wszedł z butami w moje życie, to klasyczny przykład "nienachalnego wkręcacza", subtelnie podbijającego umysł fajnymi melodiami i klimatem.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/WxuWBNVTxMQ?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5. HECQ - AVENGER [¥792]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To chyba najbardziej miodny i powykręcany dubstep, jaki kiedykolwiek słyszałem. Hecq wycisnął z tej stylistyki wszystko co najlepsze, sięgając po sprawdzone patenty i dorzucając od siebie swoją pomysłowość i ambientową wrażliwość.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/Tfr2-gDL9qo?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;4. CAVE IN - WHITE SILENCE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cave In powrócili i... znów nie dali ciała. Mimo, iż muzycy nagrali płytę niezwykle dopieszczoną aranżacyjnie, zróżnicowaną i dojrzałą, to nie zapomnieli przy tym jednocześnie o luzie,  który od zawsze stanowił znak firmowy ich twórczości.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/sYcyU-n07cY?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;3. ANDY STOTT - PASSED MY BY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Andy Stott, to dubstepowo-witchhouse'owe odkrycie z Modern Love Label (ten sam co Demdlike Stairs, zatem klasa sama w sobie). Nienaturalnie wolne i zimne Passed My By zapętliło się w moim odtwarzaczu wystarczająco długo, aby znaleźć się w tym zestawieniu. Czuć tutaj świeżość, obok której trudno przejść obojętnie.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/0U3oGO3jVpI?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. TIM HECKER - RAVENDEATH, 1972&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Koncert tego pana w trakcie Festiwalu Ambientalnego, jeszcze  bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że ta dronująca zbitka dźwięków  pianina i przetworzonych trąbek, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie  wyszły pod szyldem Heckera. Muza, która przenosi do innego świata.&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/QUpA8R01d50?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1. LOW - C'MON&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ta płyta jest jak narkotyk. Ciężko się od niej oderwać, a jeszcze trudniej jest do niej nie wracać. Absolutny NUMBER ONE tego roku!&lt;br /&gt;&lt;iframe src="http://www.youtube.com/embed/wXgc0I0zsYs?fs=1" allowfullscreen="" frameborder="0" height="270" width="380"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ok, myślę, że to by było na tyle. Do końca roku pewnie zmieniłbym coś w tej liście, ale na chwilę obecną tak wyglądają moje thebestofy. W zestawieniu znalazły się albumy, które najbardziej mnie poruszyły, zapadły w pamięć lub po prostu zasłużyły na to, aby za sprawą wyjątkowej w mojej opinii twórczości znaleźć się w tym zacnym gronie. Niektóre z nich na pewno nie są jakimiś kamieniami milowymi w muzyce, ale chcąc nie chcąc, będą mi się kojarzyć z 2011-tym. Był to czas intensywnych przemian, bardzo pozytywny, ale i dający popalić. W takich właśnie momentach towarzyszyły mi wyżej wymienione krążki. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Rzućcie jeszcze uchem na nowe: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family:times new roman;" &gt;Trap Them, A Winged Victory For The Sullen, Kangding Ray, Jesu, Lento, Necro Deathmort, Oathbreaker, Obake, Omega Massif, Metazen, Black Cobra i Gryzzly Bear&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-579722404074756794?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/579722404074756794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2011/12/best-albums-of-2011.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/579722404074756794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/579722404074756794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2011/12/best-albums-of-2011.html' title='THE BEST ALBUMS OF 2011'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/K-L3W1JfdSw/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-6294566981657949952</id><published>2010-11-03T06:15:00.000-07:00</published><updated>2010-11-03T07:09:56.967-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><title type='text'>Vidian - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TNFrBCJTAQI/AAAAAAAAASs/sZmvOPVjtS8/s1600/vidian.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 374px; height: 325px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TNFrBCJTAQI/AAAAAAAAASs/sZmvOPVjtS8/s400/vidian.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535323082514956546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span  lang="PL" style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span&gt;Do zbliżającego się wielkimi krokami koncertu Tides From Nebula pozostało już tylko kilka dni. Czas zatem porozmawiać z następnym zespołem, który poprzedzi występ post-rockowców z Warszawy. Panie i Panowie, przed Wami wymiatacze z Vidian, a raczej 1/5 składu - Adam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Kilka tygodni temu zakończyliście pracę nad rejestrowaniem Waszego nowego materiału. Opowiedz mi o pracy nad nim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Materiał nagraliśmy w dniach 5-17 lipca w gdyńskim studio Sounds Great Promotion pod okiem (a raczej uchem) Kuby Mańkowskiego i Jana „Dziablasa” Galbasa. Wcześniej pracowały tam m.in. takie kapele jak Blindead, Behemoth czy Pneuma, a także nasi kumple z The Sin, więc bez obaw zdecydowaliśmy się na to studio. Teraz jesteśmy na etapie kosmetycznych poprawek miksu, materiał niedługo powinien zostać s,kończony – niestety pewne sprawy przeciągają się niezależnie od nas i od Kuby. Album powstawał od września zeszłego roku, pracowaliśmy nad nim wspólnie, każdy z nas dał coś od siebie i miał wpływ na ostateczny kształt muzyki. Sama sesja przebiegła bez większych problemów, była świetna atmosfera, choć kosztowało to nas wszystkich dużo wysiłku i czasami trochę nerwów. Ale było warto. Na pewno dużo się nauczyliśmy i jestem pewien że zdobyte doświadczenie zaprocentuje na następnym materiale który zresztą już powoli powstaje.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak zatem rysują się plany wydawnicze?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy jakieś pomysły i plany co zrobić z tym dalej, ale dopóki nie będzie  niczego pewnego, to zachowamy to dla siebie :) Nasze demo znalazło się w  necie do pobrania za darmo, nową płytę chcielibyśmy jednak ładnie  wydać, żeby można było ją postawić sobie na półeczce. Co do piractwa – z  jednej strony jestem w stanie zrozumieć że przy tym natłoku wydawnictw i  cenach nie każdy może sobie pozwolić na zakup tylu płyt, ile by chciał.  Poza tym wiadomo że łatwiej kliknąć kilka razy i mieć mp3 zapisane na  dysku. Z drugiej strony zespoły takie jak nasze nie zarabiają na muzyce  ani grosza, a sprzęt i nagrania nie są za darmo. Jeśli podoba Ci się  muzyka jakiegoś zespołu to kup płytę! Ale nie potępiam też ludzi którzy  ściągają muzykę z neta, to nie jest taka czarno-biała kwestia. Zresztą,  kto z nas nigdy nie ściągnął płyty lub nie wypalił od znajomego niech  pierwszy rzuci kamieniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jeden z numerów, który znajdzie się na longplayu nosi bardzo zimny, techniczny tytuł: Programmed Cell-Death. O czym opowiada warstwa tekstowa waszych kawałków i kto za nią odpowiada. Czy płyta posiada jakiś koncept?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta nie posiada konceptu rozumianego w taki sposób jak np. płyty Kinga Diamond czy kapel art-rockowych, teksty nie opowiadają jakiejś konkretnej historii, chociaż są oczywiście spójne i jakoś ze sobą powiązane. Tytuł płyty to „Irrelevant Nonsense Machine Element” i w tekstach poruszamy tematy związane z miejscem człowieka w świecie. Żyjemy w chorej rzeczywistości, jesteśmy tak naprawdę nieistotnymi elementami wielkiej maszyny nonsensu. Wystarczy włączyć na chwilę dowolny program informacyjny lub wejść na portal internetowy żeby zobaczyć, że to co nas otacza to istne piekło, które sami sobie zgotowaliśmy. Zresztą tak naprawdę wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. O tym na przykład opowiada „World Shall Fall” – o zgniliźnie powoli pożerającej wszystko wokoło, o zarazie jaką jest ludzkość. Człowiek sam dla siebie jest największym zagrożeniem, dążymy do samozagłady z uśmiechem na ustach. Każdy z tekstów oparty jest na naszych przeżyciach, doświadczeniach, emocjach które nas dotykają. Oczywiście, nie jest to wszystko napisane wprost, chcemy żeby słuchacz miał pewną swobodę interpretacji, odbierał to po swojemu i odnajdywał w tym wszystkim coś, co jest mu bliskie. Za większość tekstów odpowiadam ja, ale Maniak i Szy także napisali po jednym, a jeden stworzyliśmy wspólnie. Warstwa tekstowa jest dla mnie tak samo ważna jak muzyka, nie wyobrażam sobie pisania tekstów „o niczym”, to jeden ze sposobów na wyrzucenie z siebie emocji, pewnego rodzaju oczyszczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gdybyście mieli opisać Waszą muzykę osobie, która w życiu Was nie słyszała, to jakich określeń użylibyście bez wspomagania się popularnymi, medialnymi szufladkami?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmm... Najtrudniejsze zadanie to chyba opisanie tego, co się samemu robi. Staramy się robić muzykę po swojemu, najważniejszym kryterium jest nasz własny gust. Chcemy grać coś, czego chętnie słuchalibyśmy jako odbiorcy. Nie będę tutaj wymieniał nazw innych zespołów, nie będę używał szufladek – jeśli lubisz ciężkie, nowoczesne, motoryczne, lekko transowe granie – sprawdź nasz album.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Macie za sobą doświadczenia w kapelach prezentujących bardzo różne gatunki.  W jaki sposób wpłynęły one na Wasz styl.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Każdy z nas ma za sobą różne doświadczenia muzyczne, od najbrutalniejszych gatunków metalu, przez hc, punk-rocka, elektronikę i po granie popularnych przebojów hahaha. Na pewno doświadczenia wyniesione z tak różnych projektów procentują i mają wpływ na nas jako muzyków. Nieważne, czy grasz grind-core czy szanty – wszędzie można się czegoś nauczyć, to bardzo rozwija. Jeśli grasz na jakimkolwiek instrumencie powinieneś próbować się w jak najróżniejszych stylach muzycznych, to świetny sposób na rozwijanie horyzontów i umiejętności. Gdybym miał grać tylko metal to chyba bym zwariował. Na przykład uwielbiam bluesa i mam nadzieję, że czas pozwoli mi na pogranie go częściej niż bym chciał. Grunt to czerpać radość z grania, styl ma tu drugorzędne znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozumiem zatem, że prócz Vidian masz w zanadrzu jakieś inne plany muzyczne?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, powoli kiełkuje pewien projekt nie mający zbyt wiele wspólnego z metalem, ale na razie zbyt wcześnie żeby podać jakieś konkrety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W jakim stopniu eklektyczne gusta członków zespołu (przykład: projekt Audio Science Experiment Maniaka) przekładają się na muzykę Vidian?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z nas słucha bardzo różnej muzyki, w każdym gatunku można znaleźć coś dobrego i wartościowego. Gdzieś te nasze gusta i inspiracje spotykają się i takim punktem stycznym jest właśnie Vidian. Wiadomo, że pewne rzeczy w tym zespole nie przejdą, ale szerokie spojrzenie na muzykę pozwala inaczej podejść do tego, co się robi. Wszyscy jesteśmy wielkimi fanami muzyki, słuchamy jej nałogowo i nie wyobrażamy sobie życia bez dźwięków płynących z głośników. Nieważne czy to CocoRosie, Morbid Angel, Hallucinogen czy Blasphemy – zresztą mógłbym tu wymienić niezliczoną ilość wykonawców – liczy się tylko jakość muzyki. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na ile przekłada się to na to, co robimy jako Vidian, choć z pewnością nie da się uniknąć inspiracji innymi artystami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;No dobra. Dużo opowiedziałeś mi o muzie, a kiedy będzie można znów usłyszeć Was na żywo?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Niedługo gramy w Bydgoszczy z Tides from Nebula, Obscure Sphinx i Killing Nutility, zapowiada się świetna impreza!&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt; Mamy na koncie trochę koncertów w Polsce i za granicą (na początku roku graliśmy np. na festiwalu Nacht Uns Nicht w Niemczech), ale niestety niełatwo w tym kraju przebić się na jakieś fajne gigi. Na każdym koncercie spotykaliśmy się z bardzo pozytywnymi opiniami, myślę też że każdy występ pozwala nam być coraz lepszym zespołem koncertowym. Mam nadzieję iż nowa płyta pozwoli nam pokazać się szerszej publiczności i że najlepsze koncerty dopiero przed nami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Doszły mnie słuchy ze przed 11 listopada zaszły w Vidian niewielkie zmiany personalne.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To prawda. Nowym basistą został znany tu i ówdzie Łukasz „Late”, szeregi Vidian opuścił natomiast Maniak, jego miejsce zajął Arek, znany chociażby z hardcorowej kapeli Down to Concrete. Mam nadzieję że to już koniec zmian personalnych i że w nowej postaci Vidian będzie silniejszy niż kiedykolwiek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ile czasu musicie poświęcać na utrzymanie w ryzach takiej kapeli jak Vidian?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staramy się grać próby jak najczęściej, regularne spotkania to moim zdaniem podstawa funkcjonowania zespołu. Oczywiście, kosztuje to trochę pracy, czasu i wysiłku, ale też nie różnimy się chyba specjalnie pod tym względem od innych zespołów. A w ryzach jakoś się trzymamy – mam przynajmniej taką nadzieję :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co sądzisz o wsparciu mediów (albo i jego braku) dla grup parających się ciężkim graniem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wsparcie mediów… Uważam, że cała sytuacja na polskim rynku muzycznym jest, delikatnie mówiąc, chora. Zaczynając od wytwórni, przez towarzyskie kółka wzajemnej adoracji, po… słuchaczy. Mamy w Polsce dużo zdolnych, fajnych kapel. Co z tego, skoro np. nie mają kilku tysięcy złotych żeby pojechać w trasę z bardziej znanymi zespołami? Nie mówi się o tym, ale płacenie za udział w trasie kilku tysięcy złotych (młode kapele płacą z własnych kieszeni) to dzisiaj norma. Dlatego widzimy non stop te same nazwy na plakatach. Wytwórnie nie wyłapują młodych zdolnych, nie inwestują w nich – najlepiej nagrać materiał w zawodowym studio, samemu zapłacić, oddać za darmo i dziękowac że ktoś się w ogóle zainteresował. Nie zrozum mnie źle, nie oczekuję teraz cudów – ale zwykłego szacunku. Na szczęście są ludzie którzy na różne sposoby bezinteresownie pomagają młodym zespołom i to się chwali. Ale w tym miejscu trzeba wspomnieć o największej chyba bolączce w Polsce – publice. Może teraz się narażę, ale uważam że to odbiorcy w dużej mierze odpowiadają za ciężką sytuację. W Polsce nie chodzi się na koncerty! Jeśli w kilkuset tysięcznym mieście (!!!) na koncert potrafi przyjść 15 osób???? Nawet jeśli nie zawsze promocja imprez jest na najwyższym poziomie, to jednak zainteresowanie koncertami jest tragiczne. Ostatnio byłem na koncercie Sadist – wspaniała sztuka, rewelacyjne wykonanie – razem ze mną pod sceną było max. 20 osób. A mówimy o zespole, który naprawdę nie gra od wczoraj! A gdy, jak co roku, przyjeżdżają Coma, Kult czy Acid Drinkers (czyli Ci wykonawcy którzy są mocno promowani) to nagle klub jest pełen! Wynika z tego, że wśród tzw. „metalowców” tylko mały procent to odbiorcy ŚWIADOMI, którzy sięgają po cos więcej niż to, co jest wciskane za grubą kasę przez speców od marketingu. I to właśnie Ci świadomi odbiorcy tak naprawdę budują scenę, szkoda że jest ich tak mało… Ludzie muszą zrozumieć, że taka muzyka to nisza, nie przetrwa bez wzajemnego wspierania się, chodzenia na gigi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czujecie się zespołem podziemnym czy konsekwentnie chcecie wyrwać się z tej sfery? Jaka jest według Ciebie definicja undergroundu, czy postrzegasz ją pozytywnie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę że każdy twórca, jeśli decyduje się na udostępnianie swojej muzyki i wykonywanie jej na żywo, chce dotrzeć do jak największego kręgu odbiorców. Czujemy się częścią podziemia, muzyka jaką wykonujemy zawsze będzie muzyką niszową. Dla wielu ludzi podziemie kojarzy się ze słabą jakością wykonania, brzmieniem itp. – dla mnie podziemie to ludzie, to fani, to znajomi z innych kapel, to fakt że idę na koncert i spotykam kumpli których nie widziałem od lat, to masa młodych i zdolnych bandów. Podziemie to prawdziwa pasja do muzyki, która nie jest jeszcze zawikłana w układy biznesowe.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mówiąc o układach masz na myśli kapele, które się sprzedały?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;A co to znaczy sprzedać się? Nie rozumiem tego. Komercyjne to są kapele założone w zaciszu gabinetu prezesa wytwórni, które patrzą na to co się aktualnie podoba i pod to się podpinają. Artysta, który od początku tworzy coś szczerego i prawdziwego pozostanie sobą, nawet jeśli nagle sprzeda wielkie ilości płyt. Dla mnie wyznacznikiem jakości muzyki jest to, ile w niej prawdziwych emocji, a nie wyreżyserowanego patosu. Mike Patton jest znany na całym świecie, grywał z najlepszymi, robi to co chce i na co ma ochotę a jego płyty bardzo dobrze się sprzedają – czy to znaczy że się sprzedał?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zatem zgodzilibyście się wystąpić w porannym programie telewizji publicznej? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne, to musiałoby być niezapomniane przeżycie :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Dzięki za rozmowę i do zobaczenia w Estradzie 11 listopada!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/vidianband"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-6294566981657949952?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/6294566981657949952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/11/vidian-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6294566981657949952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6294566981657949952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/11/vidian-wywiad.html' title='Vidian - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TNFrBCJTAQI/AAAAAAAAASs/sZmvOPVjtS8/s72-c/vidian.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-2745461159986736258</id><published>2010-10-05T07:24:00.000-07:00</published><updated>2010-10-09T06:43:21.829-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obscure sphinx'/><title type='text'>Obscure Sphinx - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TKs4ujTth3I/AAAAAAAAASk/q2ACP8e3DOM/s1600/os.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 374px; height: 265px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TKs4ujTth3I/AAAAAAAAASk/q2ACP8e3DOM/s400/os.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5524571740303099762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Obscure Sphinx to młody, aczkolwiek prężnie rozwijający się zespół, który wpisuje się w nurt postępowego, metalowego grania. W listopadzie będziemy mogli ich zobaczyć na wspólnej trasie wraz &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/tidesfromnebula"&gt;Tides From Nebula&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;, zahaczającej m.in. o bydgoską Estradę, do której serdecznie wszystkich zapraszam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;„Nie zamykajmy naszych umysłów w jakichś wymyślonych granicach…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jak doszło do tego, że trafiłaś na chłopaków z Obscure Sphinx? Oni znaleźli Ciebie, czy też może na odwrót - szukałaś mocnych, gitarowych wrażeń i podpasowała Ci muzyka grana przez zespół?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielebna : Chyba znaleźliśmy siebie nawzajem. Pod koniec marca 2009, po miesiącu prób skupienia się tylko i wyłącznie na studiach zatęskniłam do muzyki i podczas jednego wieczoru przekopałam kilka ofert zespołów. Wśród nich było ogłoszenie OS, które zresztą pomyliłam z innym, ponieważ nie zapisałam ani maili ani numerów. Cud, że chłopcy nie obrazili się kiedy dostali maila kierowanego zupełnie nie do nich.&lt;br /&gt;Umówiliśmy się na próbę…dowiedziałam się o istnieniu czegoś takiego jak post metal. Spodobało mi się od razu i tak zostało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie oszukujmy się... metalowy światek wciąż zdominowany jest przez facetów, dlatego każda grupa, która ma u siebie operującą tak drapieżnymi wokalami wokalistkę budzi moją ciekawość. Czy Twoja twórczość stanowi w jakimś sensie przesłanie dla dziewczyn?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielebna: Daleko mi do dzielenia przesłań na kobiety i mężczyzn. Muzyka, którą robimy z OS jest skierowana do wszystkich, chociaż mam pełną świadomość tego, że ze względu na ciężar i niełatwe do przełknięcia partie darte łatwiej wpadną one w ucho tej części publiki, która lubi ciemniejszą stronę mocy. Nie ograniczamy się jednak tylko do jechania walcem po dźwiękach. Wskakujemy na obszary przestrzenne, łapiemy powietrze, wynurzamy się po to, żeby znowu spaść z łomotem na samo dno dźwięku. To co robimy nie ma być do końca piękne, nie ma głaskać układu nerwowego, ma go rwać na strzępy. Tak lubię najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Osoby, które miały okazję oglądać Was na żywo nie mogą wyjść z wrażenia, jak dużo dajesz z siebie na scenie. Czy w życiu codziennym również posiadasz tyle samo werwy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielebna: Ponieważ przebywam ze sobą 24 h na dobę ciężko jest mi to określić. Oczywiście, na co dzień nie rzucam się na chodniku i nie krzyczę na ludzi, przynajmniej się staram.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W waszej twórczości słychać silne wpływy Neurosis, ale nie wierzę, że tylko na tym kończą się Wasze inspiracje. Co odgrywa u Was większą rolę? Klimat czy ciężar? Czy macie swoją własną receptę na neurotyczne klimaty? Jakiś unikalny czynnik, który zaważa o Waszej oryginalności i definiuje Was jako Obscure Sphinx, a nie kolejny z rzędu klon Neurosis? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bartek: Chyba nie ma czegoś takiego jak recepta. Generalnie pracujemy na dwa sposoby, raz - po przyjściu na próbę zaczynamy w ramach rozgrzewki grać improwizacje, które czasem bez przerwy mają 20, 30, 40 minut. Oczywiście nagrywamy to i potem odsłuchujemy na spokojnie. Sposób drugi to oczywiście budowa czegoś własnego w domu, co później reszta bandu wspólnymi silami opracowuje. Klimat i ciężar są u nas nierozerwalnym elementem twórczości. W tym wszystkim najbardziej zależy nam na spójności całości. Resztę można określić jako cudowną wypadkową wyżej wymienionych elementów. My staramy się podchodzić do wszystkiego w sposób świeży i nietuzinkowy dbając przy tym by wszystko było na swoim miejscu. Jeśli chodzi o receptę jako taką to jest nią najpewniej wrzucenie nas wszystkich do jednej, ciemnej, małej i dusznej sali prób i odczekanie jakiegoś czasu. Oczywiście z nadzieją, że się nie pozabijamy. Porównanie z  Neurosis jest dla nas niezwykle nobilitujące. Wiem też, że ludzie lubią nadawać etykietki, szufladkować pewne rzeczy - moja rada jest taka: sam  posłuchaj i oceń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niedługo gracie u boku Talbot i ruszacie w trasę z Tides From Nebula. Jak doszło do Waszej współpracy z wymienionymi kapelami? Wygląda na to, że rozkręcacie się koncertowo. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bartek: Co do Talbot to po prostu wstrzeliliśmy się z ofertą w odpowiednim momencie. Po drugie to prawda jest taka, że w PL ciągle jest niewiele bandów grających akurat tego typu klimaty. Jeśli chodzi o nasz kraj to każda z kapel wbijająca się w mniej więcej zbliżony do naszego nurt wyrosła na innych korzeniach, przynajmniej ja tak to słyszę. To zdecydowanie zawęziło krąg poszukiwań kapel działających w okolicach Warszawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do trasy z Tides From Nebula. Jakiś rok temu zaprosili nas do Progresji i zażarło. Raz, że różnice między naszą a ich muzyką są takie, że wspólny gig zwyczajnie nie będzie nudny, dwa - po prostu się zaprzyjaźniliśmy. A ponieważ mieszkamy w jednym mieście i staramy się wspólnie wspierać to wszystko się tak ładnie skleiło, zostaliśmy zaproszeni na trasę w listopadzie. Poza tym staramy się dawać z siebie wszystko na koncertach, być wiarygodni w 100% i to procentuje takim, a nie innym odbiorem muzyki na żywo. Myślę, że tymi gigami, które zagraliśmy do tej pory udowodniliśmy, że gwarantujemy naprawdę solidną sztukę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wszystko to zapewne zmierza do wypromowania Waszego świeżego materiału. Kiedy ujrzy on światło dzienne i czego możemy oczekiwać po nowych dźwiękach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bartek: To prawda, że od jakiegoś czasu nagrywamy materiał. Powstawał on w zasadzie nieprzerwanie od momentu kiedy zaczęliśmy grać wspólnie. Można go więc potraktować jako podsumowanie tego, co działo się z nami na przestrzeni ostatniego 1,5 roku.  Jest więc ciężar, moc oraz maksymalna ilość energii, jaką każdy z nas włożył we wszystkie dźwięki jakie znajdą się na proponowanym przez nas materiale. Będą też wycieczki w stronę post rockowych plam i lżejszych melodii – słowem to co powstało w efekcie układania naszego porządku rzeczy – tworzenia naszej własnej wizji muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do momentu kiedy materiał ujrzy światło dzienne to powiem, że jest jeszcze trochę rzeczy do zrobienia w związku z czym przed listopadem nie uda nam się niestety zamknąć całości. O wszelkich nowościach, będziemy informować na naszych profilach na myspace, last fm, facebook czy oficjalnej stronie www.obscuresphinx.com, która niebawem zacznie działać. W tej chwili pozostaje nam zaprosić do zapoznania się z częścią materiału jaki będziemy promować bezpośrednio na naszych koncertach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;To może opowiedzcie mi coś jeszcze o genezie nazwy zespołu, swoją drogą bardzo ciekawej...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blady: Chcieliśmy, aby nazwa możliwie jak najpełniej korespondowała z gatunkiem muzyki jaki wykonujemy w OS. Podobnie jak mityczna kreatura ("Sphinx") muzyka ma być tajemnicza i niejednoznaczna. Ma wymagać poświęcenia jej większej ilości uwagi, ale jednocześnie wynagradzać odbiorcę za każdą oddaną jej chwilę. Zresztą same długości utworów świadczą, iż nie mamy do czynienia z tworem przyjemnym i prostym w odbiorze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście odnoszenie się do Sfinksa jest tylko jedną z możliwych do pójścia dróg. Można spróbować inaczej - sięgnąć do genezy samego greckiego słowa oznaczającego to stworzenie, albo połączyć je ze słowem "Obscure" i znaleźć zupełnie inne konotacje... Możliwości jest wiele, my nie chcielibyśmy dawać gotowych rozwiązań - odnajdywanie ich pozostawiamy wszystkim tym, którzy mają na to ochotę. Nie zamykajmy naszych umysłów w jakichś wymyślonych granicach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Bydgoszczy 11 listopada!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/obscuresphinx"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if !mso]&gt; &lt;style&gt; v\:* {behavior:url(#default#VML);} o\:* {behavior:url(#default#VML);} w\:* {behavior:url(#default#VML);} .shape {behavior:url(#default#VML);} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:"Table Normal";  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-ansi-language:#0400;  mso-fareast-language:#0400;  mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-2745461159986736258?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/2745461159986736258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/10/obscure-sphinx-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2745461159986736258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2745461159986736258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/10/obscure-sphinx-wywiad.html' title='Obscure Sphinx - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TKs4ujTth3I/AAAAAAAAASk/q2ACP8e3DOM/s72-c/os.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-6874564267868271237</id><published>2010-09-27T11:59:00.001-07:00</published><updated>2010-09-28T06:44:36.752-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sludge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='guantanamo party program'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hardcore'/><title type='text'>Guantanamo Party Program - wywiad</title><content type='html'>&lt;div face="times new roman" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TKEDsJOjvoI/AAAAAAAAASU/wH7BdbvIrjI/s1600/Guantanamo%2BParty%2BProgram%2BGPPLegnica2009.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 365px; height: 243px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TKEDsJOjvoI/AAAAAAAAASU/wH7BdbvIrjI/s400/Guantanamo%2BParty%2BProgram%2BGPPLegnica2009.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521698675059048066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Mrok, ból i szczery przekaz - tak najtrafniej można określić muzykę wrocławskiego zespołu Guantanamo Party Program, o którym miałem już przyjemność pisać w ramach recenzji ich ostatniego wydawnictwa. Dzięki rozmowie  z Grzegorzem - basistą grupy - poznacie nie tylko dalsze plany tych sympatycznych wymiataczy i ich postrzeganie sztuki, ale również drobne detale przypominające o tym, że nie samą muzyką człowiek żyje (chociaż w przypadku GPP zajmuje ona bardzo ważne miejsce).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; font-family: times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Niedawno mieliście okazję zagrać o boku Ufomammut. Jak wspominacie ten czas? Jak Wasza muzyka była odbierana przez Włochów? W końcu to zupełnie inne klimaty. No i jak właściwie doszło do tego, że z nimi wystąpiliście?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Zacznę od końca. Odezwał się do nas Eldar z Lipska, który związany jest z grupą, która organizowała koncert Ufomammut. Zaprosił nas, na miejsce Kongh - Szwedzi nie mogli zagrać ze względu na problemy ze składem, a my byliśmy stosunkowo blisko, no i Eldarowi bardzo podobał się nasz krążek. Wrocław to już była kwestia kilku rozmów z Robertem, szefem Firleja i Tomkiem (Asymmetry). Ale to dzięki ich życzliwości mogliśmy zagrać we Wrocławiu. Nie umiem Ci jednoznacznie odpowiedzieć jak Włosi odebrali nasze występy. Na pewno byli dla nas bardzo mili i życzliwi, niestety my nie mogliśmy spędzić z nimi zbyt dużo czasu, bo zaraz po koncercie musieliśmy wracać z Lipska do domu. We Wrocławiu zamieniliśmy ze sobą kilka zdań i to wszystko. Sam wyjazd wspominam (przynajmniej ja) świetnie. Zagraliśmy w świetnym miejscu (UT Connewitz), w którym działają wspaniali ludzie, Wrocław - Firlej - bez dwóch zdań, to jest świetne miejsce do grania. Jedyny minus to taki, że we Wrocławiu wychodziło ze mnie (z nas?) zmęczenie i niewyspanie i miałem poczucie, że nie był to występ na pełnej krysznie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Dużo osób, z tego co czytałem na forach, odebrało Wasz występ bardzo pozytywnie, i tak jak wcześniej nie za bardzo wiedzieli z czym się je tą muzę, tak teraz są bardzo podekscytowani i czekają na jeszcze - czy Takie głosy, a co za tym idzie, wsparcie słuchaczy jest dla Was silnym czynnikiem mobilizującym do dalszej pracy?? A może robicie to wszystko wyłącznie dla siebie i nieważne jaki byłby odbiór, dalej robilibyście swoje?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Pozytywny odbiór koncertów, płyty to na pewno dla nas energetyczny kop. Chociaż muzykę gramy dla siebie, ma ona wynikać z naszych potrzeb, takiego koktajlu emocjonalnego, jaki między nami się wytwarza, to fakt, że ktoś te emocje poczuł, odebrał, nawiązał z nami kontakt na takiej płaszczyźnie jest inspirujący. Nie mniej jednak, uwierz mi, gdyby takiego odbioru nie było i tak robilibyśmy swoje, bo muzyka i całe GPP to nasz zespół i nasza pasja..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Krążą plotki, że niedługo nagrywacie nowy materiał? Czego można się po nim spodziewać? Przewidujecie jakieś drastyczne zmiany w brzmieniu lub podejściu do utworów?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Rzeczywiście chcemy już niedługo nagrać nowy materiał. Mam nadzieję, że uda nam się to w pierwszym kwartale 2011. Czego się można spodziewać? Tego co zawsze, tylko bardziej, hahaha. Myślę, że nowy materiał będzie intensywniejszy, mocniejszy, cięższy i bardziej "soniczny". W tej chwili pracujemy nad czwartym numerem, na pewno nie ostatnim. Zresztą 3 z nowych kawałków gramy juz na koncertach, a jeden z tych nowych krąży w nawet akceptowalnej jakości dźwięku po youtube ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;A teraz wytłumacz mi dlaczego tak bardzo nienawidzicie łatki post-metal? Jest ona ostatnio bardzo popularna. Posługiwanie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;się nią przyniosłoby Wam większe korzyści. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;A co to znaczy post metal? To co gramy to hard core, pesymistyczny, wkurwiony, walcowaty hard core. Gramy muzykę, która jest pewnym kotłem - możesz w niej znaleźć różne rzeczy - przestrzenne wypuszczenia, sludge`owe walce, motoryczne riffy, noise`owe akordy i dysonanse, screamową melodykę. Ale wciąż jest to hard core. łatka post metalu trochę mnie martwi. Jesteśmy przez nią skazani na porównywanie do Blindead, ISIS i Cult of Luna. OK, to nawet miłe, ale chyba nie do końca trafne. Moja fascynacja takim graniem wyrosła na podwalinach Neurosis (z płyt "the word as law", "souls at zero" czy "enemy of the sun" - chociaż późniejsze tez kocham), czeskiej sceny noise core (Lvmen, Thema 11, Ravelin 7), polskich noise`owców (Ewa Braun, La Aferra, Krzycz), czy tuzów pokroju Today Is The Day.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; Myślę, że takie inspiracje sa bliskie wszystkim członkom GPP.      &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Ciekawi mnie kwestia szaty graficznej Waszego pierwszego wydawnictwa. Dlaczego zdecydowaliście się na tak surową, mroczną i zarazem minimalistyczną formę? Zaważyły względy finansowe, czy tak po prostu chcieliście?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Szata graficzna pierwszej płyty to efekt - może to zabrzmi dziwnie - kilku miesięcy rozmów, wymieniania się pomysłami i szukania optymalnego efektu. Prostota okładki, to moim zdaniem taka czysta karta, minimalizm, czysta forma. Czytelność i schludna elegancja. Koszta nie były dla nas istotne, ponieważ mamy zaprzyjaźnionych grafików, dobrych grafików, którzy byli skłonni zrobić dla nas artwork albo za darmo, albo za symboliczną złotówkę, jednak w efekcie tych naszych rozmów zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie. Moim zdaniem digipack wyszedł elegancko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Następne pytanie nasuwa się samo: kiedy winyl? :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo bym chciał, żeby zarówno debiut, jak i materiał ze splitu no i najnowszy album wyszły na czarnych krążkach. Niestety nie do końca od nas to zależy. No Sanctuary jest za małą firmą działającą według zasad DIY i dla nich wydanie winyla to poważne wydatki. A nie ukrywajmy, nasz cd nie sprzedaje się najlepiej, więc i ryzyko jest dla nich znaczne. Mam jednak nadzieję, że chłopaki z NS Rec. nie będą na naszej płycie stratni, bo to świetni ludzie, którzy robią fajną robotę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Skoro już jesteśmy przy dalszych planach, to powiedzcie mi jak prezentuje się najbliższa przyszłość GPP? :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Próby, próby, próby i koncerty, koncerty, koncerty&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;. Chcielibyśmy grać ich z 50 razy więcej, ale to niemożliwe, bo wszystko rozbija się o prozę życia - praca, szkoła itp. Na pewno planujemy zagrać do końca tego roku z 10 koncertów. Wciąż kombinujemy nad Opolem i Wołowem k. Wrocławia. 3.X. gramy z Panaceą w Bolesławcu (w starej fabryce, fajne miejsce), a potem dopiero w listopadzie wybieramy się do Sosnowca, Krakowa, Chełma i Warszawy. Grudzień to mała trasa z naszymi przyjaciółmi z Niemiec - Seas of Stone - dwa koncerty w Polsce (Wrocław i Poznań) i dwa za zachodnią granicą (Berlin i Lipsk). Na przyszły rok planujemy trasę w Czechach i może kilka kolejnych koncertów z At The Soundawn. I my i Włosi, chcielibyśmy się spotkać i znów wspólnie coś pograć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;A z jakimi kapelami najlepiej Wam się występuje na jednej scenie? Cenicie sobie różnorodność w doborze współgrających&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;zespołów?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ciężko odpowiedzieć z kim nam się gra najlepiej. Fajnie było pograć z At The Soundawn, bo to świetna ekipa, z którą się zakolegowaliśmy, ja bardzo czekam na gig z Panaceą, Sun for Miles i trasę z Seas of Stone. Żałuje, że dwukrotnie nie udało nam się zagrać z Echoes of Yul. Róznorodność jest fajna i jeśli spotkamy się z zespołem, który nas zaciekawi, to na pewno taki koncert będziemy dobrze wspominać (tak jak np. Transwaggon w Pradze, czy Loma Prieta na Słowacji).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Gracie zdecydowanie niszową, choć zyskującą na sympatii odbiorców odmianę gitarowej muzy. Jak wygląda zatem kwestia organizacji gigów? Ciężko jest?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Jesteśmy w komfortowej sytuacji, bo albo imprezy załatwiamy w oparciu o naszych przyjaciół z Polski (ale nie tylko), albo mamy potężne wsparcie pod postacią Golema i Asymmetry. Bardzo za to dziękujemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Na swoim koncie macie pozytywnie przyjęty split z Echoes of Yul i Sun For Miles, znalazły się na nim Wasze utwory urozmaicone elektroniką. Czy w przyszłości planujecie dalej eksperymentować w tego typu obszarach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Odkąd pojawiła się idea splitu z EOY i SFM cały czas na po głowie chodziło zaprzęgnięcie chłopaków z Echoes w jakieś rozszerzenie naszych tracków. Bardzo się cieszę, że Jarek sam zaproponował nam pomoc (co ciekawe wyprzedził mnie dosłownie o kilka minut, bo rozmawiałem z nim właśnie, żeby ten temat poruszyć) i udało nam się takie alternatywne wersje przygotować. Nie wykluczamy dalszej współpracy ani z EOY ani SFM, na chwile obecną jest za wcześnie, żeby mówić o ewentualnych szczegółach. Na pewno na razie nie ma mowy o tym, żeby do GPP doszła nowa osoba na stałe, która zajmie się elektroniką. Ale niczego nie wykluczamy w przyszłości.Wszystko jest możliwe, nawet zarówno rozrośnięcie się do 20 osobowego składu, lub zwężenie do trio :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;A jak Wasze zaangażowanie w granie przekłada się na szarą codzienność? Ciężko jest pogodzić muzykę ze zwykłymi sprawami&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;typu: rodzina, praca, pies?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Nasze codzienne życie jest zwyczajne. Próbujemy pogodzić ze sobą pracę, szkołę, granie, życie towarzyskie i wszystko inne. Czasem jest ciężko. Ja pracuję jako nauczyciel w poradni psychologiczno-pedagogicznej, nie wiem, czy reszta chce zdradzać swoje tajemnice, ale powiem tyle, że poza mną i Kubą wszyscy pozostali gdzieś tam się uczą i poza Łukaszem wszyscy pracują, hahaha.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Nie planujecie rzucić kiedyś tego wszystkiego w cholerę i skupić się wyłącznie na przyziemnych kwestiach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Mam nadzieję, że nigdy "nie wydoroślejemy", czytaj zajmiemy się poważnym życiem. Wszyscy kochamy muzykę, skoro przez tyle lat zajmowała ona tyle miejsca w naszych priorytetach, nie sądzę, żeby to się miało w przyszłości zmienić. Gdybym jednak kiedyś zrezygnował z muzyki pewnie bym dużo pisał, to jest tak jakby moje alter ego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Czy utrzymanie przy życiu tego alter-ego jest drogie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Aha, ciekawi cię czy nasze hobby jest kosztowne? Niestety tak, ale mamy wyrozumiałe dziewczyny (i żony), które nie krzyczą na nas i nie każą się wyprowadzać gdy kupujemy kolejny efekt do gitary, amp, czy blachy. W polskich warunkach jest to jednak pasja uderzająca po kieszeni i dlatego wciąz nie mam wymarzonego Ampega SVT Classic, Rickenbackera 4003 i Gibsona Thunderbirda. Ale to kwestia czasu, hahaha.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Wróćmy jeszcze tylko na moment do wspomnianej wyżej "drugiej osobowości". Twoja mroczna strona znajduje upust na blogu &lt;a href="http://kingdomofcranes.blogspot.com/"&gt;Kingdom of&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://kingdomofcranes.blogspot.com/"&gt; &lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;&lt;a href="http://kingdomofcranes.blogspot.com/"&gt;Cranes&lt;/a&gt;. Czy projekt ten stanowi integralną część konceptu GPP? I o co biega z ostrzeżeniem dla niepełnoletnich poprzedzającym tą lekturę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Blog "Kingdom of cranes" to moja i jak na razie tylko moja idea, chociaż nie wykluczam, że wejdzie w to ktoś jeszcze. Traktuje to jako takie archiwum różnych moich "nocnych myśli", które czasem przeradzają się w teksty dla GPP. Nie jest to ani część integralna działania zespolu, ani chyba szerzej znana wszystkim członkom (chyba tylko Darek, wokalista i Łukasz, gitarzysta tam zaglądają). Pytanie o pełnoletność natomiast to raczej kwestia mojego świętego spokoju - dmuchanie na zimne, chociaż w gruncie rzeczy jest mi obojętne kto to czyta (jeśli ktokolwiek w ogóle).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Na koniec pytanie od jednego z zainteresowanych Waszym zespołem: czy istnieją jakieś poboczne projekty muzyków GPP?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Obecnie nie mamy chyba żadnych pobocznych projektów. Wiesz, GPP samo zaczynało jako projekt członków grind-core`owego Wojtyły i noise rockowego Lost Road. Z biegiem czasu ewoluowaliśmy w zespół. Każdy z nas myśli, żeby robić coś jeszcze na boku, ale na razie nie przybiera to żadnej konkretnej formy. Wojtek chciałby grać shellacowy noise, Darek pewnie też troche by pohałasował, a ja wciąż obiecuje sobie, że wrócę do moich zabaw z klimatami industrialno dark ambientowymi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Wielkie dzięki Grzegorzu za tą ciekawą rozmowę. Jakieś słowo na pożegnanie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Dzięki Łukasz za wywiad, a czytającym za dotarcie do końca. Słuchajcie dobrej muzyki i pamiętajcie EURO 2012 nam "nie zabiorom", hahaha.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Hehe, pozdrawiam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/guantanamopartyprogram"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-6874564267868271237?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/6874564267868271237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/09/guantanamo-party-program-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6874564267868271237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6874564267868271237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/09/guantanamo-party-program-wywiad.html' title='Guantanamo Party Program - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TKEDsJOjvoI/AAAAAAAAASU/wH7BdbvIrjI/s72-c/Guantanamo%2BParty%2BProgram%2BGPPLegnica2009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-5675534938560243204</id><published>2010-09-14T12:28:00.000-07:00</published><updated>2010-09-14T14:24:55.692-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ambient'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='record•play'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lloyd turner'/><title type='text'>Dramat psychologiczny zaklęty w dźwiękach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TI_Y6Dk_UoI/AAAAAAAAASE/mwqcp1s0H1w/s1600/hints.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 374px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TI_Y6Dk_UoI/AAAAAAAAASE/mwqcp1s0H1w/s400/hints.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516866560456610434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Jesień to idealna pora na depresyjne dźwięki. Co prawda wciąż jeszcze mamy kalendarzowe lato, ale aura widoczna za oknem zdecydowanie rządzi się własnymi prawami. Widok tonącej w deszczu ulicy i śmigających pod oknami ludzi-parasolek idealnie wpisuje się w omawianą dziś muzykę. Pierwszym, godnym uwagi projektem jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Record • Play&lt;/span&gt;, za którym kryje się osoba gitarzysty George Dorn Screams. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;R&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;•P&lt;/span&gt; brzmi niemal jak ścieżka z dramatu psychologicznego. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ponadto towarzyszy jej ciągłe widmo  niepokoju. To jak spacer po ciemnym lesie lub wpatrywanie się samotnie w  ocean. Myśli, które towarzyszą człowiekowi w takich sytuacjach, z  pewnością pobudza również muzyczna lektura bydgoskiego projektu. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Całość jest stonowana, subtelna, ale zarazem intrygująca. Tutaj nic nie dzieje się nagle, żadna nuta nie popędza drugiej. W tej dziwnej, przepełnionej trwogą przygodzie jesteśmy tylko my, nasze emocje i piękna, zataczająca pętle muzyka. Podobne podejście do swej twórczości reprezentują &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Lloyd Turner&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;. Również i tutaj jest niepokój, melancholia i ten specyficzny dramatyzm. To co różni duet z Rzymu od naszego rodzimego projektu, to nieco bardziej wyraziste i skonkretyzowane motywy fortepianowe. Minimalizm stanowi siłę tej muzyki, a przejmująca, pokorna atmosfera robi piorunujące wrażenie. Racjonalnie dawkowane i rozbite na części pierwsze melodie, zdecydowanie zmierzają do wyznaczonego celu. Z niecierpliwością wyczekiwać będę debiutanckiego albumu Hints.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.lastfm.pl/music/Record+%E2%80%A2+Play/Crawl+Songs"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Record • Play&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/meetlloydturner"&gt;Lloyd Turner&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-5675534938560243204?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/5675534938560243204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/09/dramat-psychologiczny-zaklety-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/5675534938560243204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/5675534938560243204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/09/dramat-psychologiczny-zaklety-w.html' title='Dramat psychologiczny zaklęty w dźwiękach'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TI_Y6Dk_UoI/AAAAAAAAASE/mwqcp1s0H1w/s72-c/hints.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-7871179363135473468</id><published>2010-09-06T13:14:00.000-07:00</published><updated>2010-09-06T14:19:48.412-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-hardcore'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='the throne'/><title type='text'>The Throne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TIVMyToVL0I/AAAAAAAAARk/Ujme3wINUvQ/s1600/throne.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 201px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TIVMyToVL0I/AAAAAAAAARk/Ujme3wINUvQ/s400/throne.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513897745931644738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Jedną z fajniejszych rzeczy w prowadzeniu bloga z recenzjami płyt, jest możliwość natrafiania na ciekawe bandy niekoniecznie dzięki wnikliwemu przeszukiwaniu sieci w poszukiwaniu czegoś świeżego, ale właśnie tak jak dziś miało to miejsce, za pośrednictwem maila od zespołu.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; The Throne są młodą kapelą ze Szczecina, opisującą swój styl jako post-metal. Łatka ta od pewnego czasu spędza mi sen z powiek. Problem w tym, że styl grup siedzących w neurotycznych dźwiękach rozrósł się i podzielił na różnego rodzaju podgatunki, eksperymenty i reinterpretacje starych stylów do tego stopnia, że określenie użyte przez grupę jest już nieco dezorientujące. Nie zrażając się tym jednak, a właściwie ignorując pierwsze negatywne odczucia, wsłuchałem się w samą muzykę. I co się okazało? Że chłopaki wiedzą jak chcą grać. Z całą pewnością nie mają odpowiednika dla siebie w naszym kraju. Ze względu na surowość brzmienia i wyczuwalną więź z hardcorowymi brzmieniami, najbliżej im do wrocławian z Guantanamo Party Program. Sęk w tym, że załoga ze Szczecina o wiele częściej niż Ci drudzy ucieka w klimatyczne, spokojniejsze rejony. Kolejną różnicą jest wykorzystywanie czystych wokaliz, równie dobrych co wykrzykiwane partie. Doczekaliśmy się zatem swojej własnej, rodzimej Impure Wilhelminy. Świadczy to o tym, że podobnie jak w przypadku zagranicznego poletka "post-metalu", tak i nasze zaczyna się rozrastać, przemieniać i wytwarzać przeróżne odmiany i hybrydy. Uradowałbym się niezmiernie, gdyby wiązało się to jeszcze z wykreowaniem swojego własnego, oryginalnego stylu. Ale na to The Throne ma póki co sporo czasu. Na chwilę obecną jest bardzo obiecująco.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/thronethe"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-7871179363135473468?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/7871179363135473468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/09/throne.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/7871179363135473468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/7871179363135473468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/09/throne.html' title='The Throne'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/TIVMyToVL0I/AAAAAAAAARk/Ujme3wINUvQ/s72-c/throne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-9019764487966852601</id><published>2010-08-27T13:10:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T13:49:40.526-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ez3kiel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neoklasyka'/><title type='text'>EZ3kiel - Naphtaline</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq9lvYClGI/AAAAAAAAARM/c1COxaKLVGs/s1600/musique_EZ3kiel.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq9lvYClGI/AAAAAAAAARM/c1COxaKLVGs/s400/musique_EZ3kiel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510925550111331426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Długa przerwa w prowadzeniu bloga doprowadziła do tego, że straciłem nawyk regularnego pisania. I chyba najlepszym sposobem, by wyrobić go w sobie na nowo jest wyskrobanie recenzji jakiegoś świetnego albumu, o którym dobre słowa same będą cisnęły się na klawiaturę. A za taki majstersztyk zdecydowanie można uznać Naphtaline EZ3kiela. Bo czyż o jakości płyty nie świadczy fakt, że po czterech miesiącach ciągłego odtwarzania nadal słucha się jej tak samo dobrze, jak za pierwszym razem? Magia tego krążka tkwi w różnorodności stylistycznej, która w przypadku tego typu muzyki często przekracza granicę dobrego smaku. Awangarda prezentowana w twórczości Francuzów jest zwarta i przemyślana, a świadomość jasno określonego stylu wybrzmiewa niemal z każdej nuty. Najciekawsze jednak jest to, że przy pierwszym kontakcie z tym zespołem miałem naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Pierwszym pytaniem pojawiającym się w mojej głowie było: co to za gatunek? Trzeba przyznać, że w czasach, gdy każdy projekt musi wpisywać się w jasno określony, wyrazisty nurt ciągnący za sobą rzeszę fanów siedzących w pewnej mini-subkulturze, takie wynalazki jak recenzowany przeze mnie krążek nie są niczym innym, jak buntem wobec takich tendencji. Na Naphtaline przewijają się echa folku, neoklasyki i post-rocka (pomijając już zupełnie kwestię dubowej przeszłości zespołu), a całość zdobi teatralna atmosfera. Sprowadzenie albumu do tych trzech kategorii byłoby jednak krzywdzące dla kunsztu omawianego materiału. Jest to muzyka bogata w instrumentalne smaczki, których wyłapanie wymaga kilku - niekoniecznie wnikliwych - odsłuchań. Dźwięki EZ3kiela to czysta przyjemność, nie stojąca jednak nawet o kilometr od banału i tandety. Niezły wyczyn jeżeli weźmie się pod lupę chociażby kawałek At the day, gdzie groteskowe, niemal pstrokate dźwięki przeplatają się z bajkowym wokalem. Podobnie ma się rzecz z zamykającym album Mon plus beau cachemar. Baśniowość i melancholia wyważone są idealnie. I nawet jeśli nie udało mi się Was zachęcić do przesłuchania tej płyty, to warto rzucić okiem na sam utwór Derrière l'écran. To diament zdobiący całość, a jego piękno z pewnością przekona nawet najbardziej opornych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="font-family: times new roman;" width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dAS9Uga6bkw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/dAS9Uga6bkw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="380" height="360"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/ez3kielmyspace"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-9019764487966852601?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/9019764487966852601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/08/ez3kiel-naphtaline.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/9019764487966852601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/9019764487966852601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/08/ez3kiel-naphtaline.html' title='EZ3kiel - Naphtaline'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq9lvYClGI/AAAAAAAAARM/c1COxaKLVGs/s72-c/musique_EZ3kiel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-3972697000527775152</id><published>2010-08-22T11:35:00.001-07:00</published><updated>2010-08-29T13:48:26.477-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='arty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ambient'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='helios'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='the caretaker'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stars of the lid'/><title type='text'>W sidłach ambientu</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: times new roman; text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THFumcU3CHI/AAAAAAAAANM/atb_LE_xN1E/s1600/ambient.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 253px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THFumcU3CHI/AAAAAAAAANM/atb_LE_xN1E/s400/ambient.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508305425968597106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Kilka dni temu na łamach najpopularniejszego obecnie serwisu społecznościowego zarzekałem się, że jeszcze w tym tygodniu przywrócę do życia długo nieaktualizowanego bloga. W momencie kiedy pisze te słowa mamy niedzielny wieczór, kilka godzin do upłynięcia doby - czas zatem najwyższy spełnić obietnicę i wzbudzić strach w innych blogerach, którzy dawno już spisali Neuromuzę na straty. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Czym zatem katowałem swój nerw słuchu przez okres nieobecności? Odpowiedź na to pytanie nie jest wcale taka prosta. Zawsze zależało mi na różnorodności stylistycznej mojej listy odtwarzania, ale to co wylewało się ostatnio z głośników śmiało można uznać za objaw muzycznej schizofrenii. Tylko jeden gatunek dominował w tej zupie dźwięków, a był nim ambient. Cóż urzekającego jest w muzyce, która swoim minimalizmem i niezbyt zawrotnym tempem akcji równie dobrze może służyć jako podkład do snu, albo w najlepszym wypadku nauki? Dla mnie już te czynniki stanowią zaletę, ale osoby żyjące w ciągłym biegu lub stresie dnia codziennego nie mają czasu na wychwytywanie każdego drobnego detalu w muzie. W tym celu postanowiłem stworzyć małą listę - moim zdaniem - najbardziej godnych polecenia ambientowych motywów. Być może przekonam nią ewentualnych niedowiarków lub podsycę pasję od dawna siedzących w tych klimatach słuchaczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=7ojYhcoKqMT&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Jest to klasyczny przykład numeru o zabarwieniu soundtrackowym. Piękny utwór w wykonaniu Stars of the Lid zmusza do wykazania się niewielką cierpliwością. Jeżeli dostatecznie się skupimy i pozwolimy ponieść dźwiękom, dokładnie w trzeciej minucie następuje moment zwrotny - muzyka nabiera rozmachu. Atmosfera zimnej, pozbawionej żywej duszy planety podniesiona zostaje do rangi czegoś mistycznego. Niemała w tym zasługa znakomicie stopniowanego napięcia oraz podbicia partii skrzypiec ciepłym basem. Fragment ten puszczony dostatecznie głośno robi niesamowite wrażenie. Po tym motywie następuje "smutne" rozwinięcie utworu, na które składają się nostalgiczne skrzypce, delikatna elektronika i wspomniana wcześniej filmowa narracja.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=86PLrcRcEft&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Z pewnością w twórczości Heliosa można doszukać się lepszych przykładów "czystego" ambientu, ale ten kawałek zasługuje na uwagę przynajmniej z trzech powodów: ma świetny klimat, odpowiedni moment zwrotny i... jest najzwyczajniej w świecie piękny. Również tutaj spieszę z pomocą zabieganym - czekajcie do 2 minuty i 39 sekundy. Wtedy właśnie wyłoni się urzekający motyw z pianinem, wspomaganym przez przewijające się wcześniej delikatne wstawki gitary akustycznej i towarzyszące jej "drewniane" sample. Nastrój tego numeru dobrze oddaje okładka albumu, z którego pochodzi. To tak jakby całe światło zachodzącego Słońca próbowano zamknąć w dźwiękach. I tak jest właściwie w każdym kawałku z albumu "Unleft" - polecam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8C3Qed7eobB&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ostatnim ciekawym projektem na dziś jest The Caretaker. Jeżeli zastanawiacie się jaka muzyka leci w zaświatach, to nie mogliście trafić lepiej. Dozorca zabierze Was w dwudziestolecie międzywojenne, do zadymionych knajp wypełnionych gwarem rozmów i szaleństwem kabaretu. Kiedy indziej staniecie w samym środku otchłani, gdzie odległe śpiewy niczym z rozpadającej się, zdartej płyty gramofonowej odbijać się będą w otaczającej Was przestrzeni (^"Friends Past Re-united"). W tych nutach czuć niemal kurz przeszłości...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;To by było na tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że wspomniani wyżej artyści na stałe zagoszczą w Waszej płytotece. Warto czasem odciąć się od otaczającej nas szarej rzeczywistości lub po prostu podumać nad życiem przy tego typu dźwiękach. Bądź co bądź wydają mi się do tego celu stworzone.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-3972697000527775152?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/3972697000527775152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/08/w-sidach-ambientu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/3972697000527775152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/3972697000527775152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/08/w-sidach-ambientu.html' title='W sidłach ambientu'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THFumcU3CHI/AAAAAAAAANM/atb_LE_xN1E/s72-c/ambient.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-2703272404239578044</id><published>2010-05-11T08:04:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T13:49:59.544-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='asymmetry festival'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eventy'/><title type='text'>Asymmetry Festival II</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqpX6MkKlI/AAAAAAAAAOM/MQR419wLFfg/s1600/myspace_top.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqpX6MkKlI/AAAAAAAAAOM/MQR419wLFfg/s400/myspace_top.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510903322265266770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Od mojego powrotu z Wrocławia minął już tydzień. Czas zatem najwyższy przerwać ciszę na blogu i skrobnąć kilka zdań na temat tej osobliwej imprezy. Nie będę owijać w bawełnę. Wiem, że teraz panuje moda na bycie malkontentem i krytykowanie wszystkiego dla samej zasady, ale tegoroczną edycję festiwalu uważam za  naprawdę udaną. Mimo, iż nie byłem na każdym występie, a zmęczenie podróżą wprowadzało późnymi godzinami w stan uśpienia i dyskomfortu (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi), tak wszelkie inne aspekty, począwszy od klimatu miasta, a skończywszy na miłych, towarzyskich spotkaniach, czynią wypad na Asymmetry świetną przygodą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Pokrótce zacznijmy od początku. Pociąg z Bydgoszczy do Wro - 7:59. Szybka integracja z przyszłymi współlokatorami, zarówno w trakcie podróży jak i w pubie przy dworcu. Warto wspomnieć, że przywitała nas upalna, wręcz duszna pogoda. Zaraz po rozłożeniu gratów w pokojach hostelowych, udaliśmy się do Społem po wszelkie niezbędne produkty spożywcze jak chleb, piwo, piwo i... piwo. Mogliśmy zaczynać imprezę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Już na wstępie doszła do nas wieść, że &lt;a href="http://www.myspace.com/khudamusic"&gt;Khuda&lt;/a&gt; nie wystąpi. Obowiązek rozpoczęcia pierwszego, objętego karnetem dnia spadł na duet &lt;a href="http://www.myspace.com/darkcastlemetal"&gt;Dark Castle&lt;/a&gt;. Ich koncert można uznać za udany, aczkolwiek nie zapadł mi on tak w pamięci jak wchodzący po nich &lt;a href="http://www.myspace.com/altarofplagues"&gt;Altar of Plagues&lt;/a&gt;, który dosłownie zmiótł mnie z ziemi. Wcześniej w miarę dokładnie obczaiłem dyskografię Irlandczyków tak, aby w trakcie gigu rozpoznawać poszczególne kawałki i przy okazji móc się przy nich pobujać, ale to co uświadczyłem na żywo z ich strony było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Agresja, potężne brzmienie i intensywność wylewała się z każdej zagranej wtedy nuty. Mój zdecydowany faworyt. Następny był &lt;a href="http://www.myspace.com/secretchiefs3"&gt;Secret Chiefs 3&lt;/a&gt;, śledzony tym razem na monitorze. Solidne dźwięki. W końcu przyszła pora na wyczekiwany przeze mnie (a także lwią część zebranych na feście) &lt;a href="http://www.myspace.com/yearofnolight"&gt;Year Of No Light&lt;/a&gt;. Mnóstwo osób zastanawiało się jak nowy materiał wypadnie na żywo. Każdemu zapadła w pamięci świetna płyta Nord z 2006 roku, z kolei nowe dziecko zespołu - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ausserwelt -&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; stanowiło jeszcze dla co niektórych niezbadany teren. Tak samo do przewidzenia było, iż występ ten podzieli publikę. Dla mnie wypadli wyśmienicie. Cholernie ciężka i przeszywająca ciało muzyka. Drony wylewały się gęsto z głośników, a masywna, i monumentalna (tak! nie boję się użyć tego określenia) atmosfera pozamiatała w moim rankingu najlepszych tego dnia bandów. Na sam finał została Kylesa, przyciągająca największą liczbę przybyłych do Firleja. W tym momencie zakończył się dla mnie piątkowy wieczór. Wygrało zmęczenie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Sobota zaczęła się nieźle. Wyspany i wypoczęty, wraz z moimi współlokatorami, pozwiedzałem miasto. Zaliczyliśmy wizytę w Muzeum Narodowym i nauczyliśmy się obsługi automatu do wydawania biletów komunikacji miejskiej. To był bardzo chilloutowy dzień, co dało się odczuć również w trakcie festu. Wtedy też przeważały elementy towarzyskie, wspólne rozmowy o muzyce (oczywiście przy browarze), spotkania ze znajomymi i kupa śmiechu. Siłą rzeczy odpuściłem sobie post-rockowy &lt;a href="http://www.myspace.com/kasanmusic"&gt;Kasan&lt;/a&gt;. Niemniej, w barze ładnie wybrzmiewała ich muzyka, a wizualizacje towarzyszące występowi były nawet niczego sobie. Chociaż jak zauważył mój kolega Maciej, nie mogło w nich zabraknąć oka, co tylko dorzuca kolejną cegiełkę do argumentu o przewidywalności gatunku. Na &lt;a href="http://www.myspace.com/timetoburnband"&gt;Time To Burn&lt;/a&gt; nie mogło mnie już zabraknąć. Ciekawostką było, iż podobnie jak ich rodacy z YONL post-hardcorowcy również wpisywali się w trend wąsatego Francuza. O ile zabawny zarost pod nosem mógł stawiać ich osoby w nieciekawym świetle, tak sama muza już nie była żartem. Grupa zdobyła u mnie dodatkowego plusa ostatnim kawałkiem, w którym basista popisał się swoim czystym głosem. Przy okazji odsyłam do jego pobocznego projektu &lt;a href="http://www.myspace.com/radiussystem"&gt;Radius System&lt;/a&gt;, gdzie facet w pełni wykorzystuje talent wokalny. Występ &lt;a href="http://www.myspace.com/tesseract"&gt;Tesseract &lt;/a&gt;przemilcze, gdyż najzwyczajniej w świecie i z pełną premedytacją ich zignorowałem. I tutaj chyba tkwi sedno śladowej ilości krytyki z mojej strony, tak charakterystycznej dla dzisiejszych internetowych krzykaczy i marud. Omijałem po prostu to, co od samego początku mnie nie interesowało. Znów piwko, znów śmiechy, i tak aż do legendarnego &lt;a href="http://www.myspace.com/jesu"&gt;Jesu&lt;/a&gt;. Szczerze przyznam, że na salę koncertową udawałem się z mieszanymi uczuciami. Lubię twórczość Broadricka, ale z naciskiem na &lt;a href="http://www.myspace.com/godsflesh"&gt;Godflesh&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.myspace.com/officialgreymachine"&gt;Greymachine&lt;/a&gt;. Jesu był natomiast taką odskocznią, ciekawym projektem muzycznym, mimowolnie stawianym obok świetlanej przeszłości twórcy z &lt;/span&gt;&lt;span style="visibility: visible;font-family:times new roman;" id="main" &gt;&lt;span style="visibility: visible;" id="search"&gt;Birmingham&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;. Stan ten jednak uległ zmianie. Znalazłem emocjonalny klucz do tej muzyki i teraz o wiele lepiej ją przeżywam. Tym bardziej, że wciąż żywe są w mej pamięci znakomite wizualizacje, pogłębiające uczucie osamotnienia w jakimś dziwnym, stworzonym w umyśle Justina wszechświecie. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Przy okazji chciałbym pozdrowić łażącego po całej sali, zdaje się hardcorowego-trv-fana Godflesh! &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Na koniec został smaczek w postaci ambientowego projektu &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/officialfinal"&gt;Final&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;, którym delektowali się już tylko najwytrwalsi. Są to niełatwe dźwięki, a po kilku godzinach łażenia po mieście na pewno już nie tak przyswajalne jak w domowym zaciszu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ostatni dzień. Niedziela. Pogoda zaczęła się już trochę psuć, a senna atmosfera poczynała wpełzać do wnętrza klubu. Z tego stanu odrętwienia próbowała wyrwać &lt;a href="http://www.myspace.com/pierwowzors"&gt;Moja Adrenalina&lt;/a&gt; i po części się im to udało. Koncert przyzwoity - pod sceną było żywo i wesoło. Brakowało jednak tego "czegoś", co pozwoliłoby im się wyróżnić na tle pozostałych grup. Sporo emocji budził występ wezwanego awaryjnie &lt;a href="http://www.myspace.com/necrodeathmort"&gt;Necro Deathmort&lt;/a&gt;. Chłopaki już wcześniej zgłaszali swoją chęć udziału w festiwalu, ale zbyt późno dostarczyli materiał do Tomka. Tak czy siak udało im się zagościć we Wrocławiu i sprezentować nam naprawdę niecodzienne show. To była pokręcona mieszanka ambientu, dubu, doomu i breakcore'u, stopiona w jeden długi kawałek, co jakiś czas zaskakujący zmianami klimatu i tempa. Wszystko oczywiście w doomowych, powolnych dawkach. Na uwagę zasługują manipulacje wokalem. Kiedy słuchałem płyty nie miałem zielonego pojęcia, że słyszane wtedy dźwięki pochodzą z jamy ustnej. Coś niesamowitego. Najbardziej zaskakujący koncert (aczkolwiek tylko dla osób lubujących się w tego typu eksperymentach), zwłaszcza jeżeli chodzi o reakcję muzyków na gromkie brawa. Był to dla nich totalny szok, gdyż od razu z mrocznych i posępnych zmienili się w niepozornych chłopaczków, uradowanych samą możliwością pokazania swej twórczości szerszej grupie słuchaczy. Wzruszające hehe.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt; Anglicy skończyli punktualnie, po nich zaś wkroczył zespół będący moją główną motywacją do przybycia na fest. Mowa oczywiście o &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/mouthofthearchitect"&gt;Mouth of the Architect&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;. Cóż mogę rzec? Miło być na koncercie, na którym znasz wszystkie kawałki. Szczególnie podobało mi się wykonanie Vivid Chaos z debiutanckiej płyty. W wersji live na wokal nałożono świetnie brzmiący pogłos, przez co kawałek był jeszcze bardziej srogi niż zwykle. Fajnie tez, że chłopakom udało się zagrać bardzo przekrojowy gig. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Z każdego albumu dostaliśmy średnio po dwa kawałki, a z ostatniej epki wybrano ten najlepszy, otwierający krążek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Wraz z wygasającymi, ostatnimi dźwiękami MOTA zakończyło się dla mnie Asymmetry. Nie żałuje żadnej spędzonej tam chwili. Było po prostu zajebiście, do czego w dużym stopniu przyczyniły się osoby, z którymi dzieliłem pokój w Europie. Pozdrowienia dla Karpacza, Kasi, Mirdaroha, Meta (za rok masz być na całym feście!) i Patryka! Wielkie dzięki za rozmowę chłopakom z Echoes Of Yul, Havocowi i Robertowi Chmielewskiemu. Nie można również zapomnieć o miejscowych - Macieju i Keeneshu - świetnie było poznać Was na żywo. Do zobaczenia na następnej odsłonie!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-2703272404239578044?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/2703272404239578044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/05/asymmetry-festival-ii.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2703272404239578044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2703272404239578044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/05/asymmetry-festival-ii.html' title='Asymmetry Festival II'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqpX6MkKlI/AAAAAAAAAOM/MQR419wLFfg/s72-c/myspace_top.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-513149618925345237</id><published>2010-04-17T10:57:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T11:45:39.864-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='black metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='altar of plagues'/><title type='text'>Altar of Plagues - Tides EP</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqquaoY35I/AAAAAAAAAOc/HjkQsu4Bi08/s1600/Altar+of+Plagues+-+Tides.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 199px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqquaoY35I/AAAAAAAAAOc/HjkQsu4Bi08/s400/Altar+of+Plagues+-+Tides.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510904808440651666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;W ostatnim czasie nazbierało się trochę zespołów z nurtu black metalowego, które z każdym dniem przyciągają swoją ciekawą formułą coraz większą rzeszę wymagających fanów metalu. Wypada tutaj wspomnieć o takich grupach jak Fen, Cobalt, Wolves in the Throne Room czy też Twilight, śmiało wykraczających poza stereotypowe ramy gatunku, mieszających różne stylistycznie zupy, od progresu - po shoegaze. Przy tej okazji chciałbym trochę ponarzekać na wspomnianych wyżej smakoszy dobrej muzyki. Bardzo często spotykam się z opiniami typu: "fajna muza jak na black, który na ogół mnie śmieszy za sprawą biegających po lesie usmarowanych kretynów" lub "BM to dla mnie nienastrojone gitary i bezsensowne jazgot". Hmm... no i w tym momencie zaczynają się dla mnie schody. Cóż bowiem sprawia, że osoby wyrażające tego typu poglądy nagle dostrzegają światełko nadziei dla gatunku w trakcie odsłuchu właśnie takiego Altar of Plagues? Czyżby determinowała to przypięta do zespołu niebywale modna ostatnio etykietka post-blacku? A może postać rzeczy zmienia intrygująca zawartość tekstowa, poruszająca się w sferze ekologicznej problematyki? Musicie zrozumieć jedno. Można nie jarać się widokiem miśków panda z toporami w dłoniach, ale ten specyficzny dla black metalu klimat trzeba po prostu lubić. Tym bardziej, iż nowa EPka Irlandczyków bez kompleksów czerpie z klasyki właśnie to co "najlepsze". Brzmienie na wydawnictwie bywa przybrudzone, niemal niedbałe. Wątpię jednak, aby miało to coś wspólnego z brakiem umiejętności producenckich. Jest to świadomy zabieg potęgujący wrażenie prymitywizmu, czegoś nieokiełznanego i niebezpiecznego - czającego się głęboko pod warstwą muzyki przez te całe 35 minut. Czasem można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z black metalowym Oceanic, chociażby za sprawą rozpaczliwie przedzierających się przez ścianę gitar wokali. Muzycy nie pozwalają jednak zbyt długo pozostawać przy takich rozważaniach i natychmiast sprowadzają całość na właściwe, blackowe tory. Poprzedni krążek - Altar - mimo podobnej wrażliwości, był znacznie bardziej ułożony. I chociaż mamy tutaj wszystko z czego znany jest kwartet (przestrzeń, zwolnienia), tak możecie być pewni, że odczujecie różnice. Przy odpowiednim klimacie i otwartości ta muzyka chwyta swymi kleszczami i nie pozwala się wyrwać. Lecz tylko pod jednym warunkiem, o którym wspomniałem wyżej.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/altarofplagues"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-513149618925345237?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/513149618925345237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/04/altar-of-plagues-tides-ep.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/513149618925345237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/513149618925345237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/04/altar-of-plagues-tides-ep.html' title='Altar of Plagues - Tides EP'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqquaoY35I/AAAAAAAAAOc/HjkQsu4Bi08/s72-c/Altar+of+Plagues+-+Tides.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-5346613955453980836</id><published>2010-03-24T13:42:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T11:46:33.275-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='year of no light'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sludge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-rock'/><title type='text'>Year of No Light - Ausserwelt</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/S6p6dNrzYvI/AAAAAAAAAL4/Ury3aa38wSg/s1600/year+of+no+light.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/S6p6dNrzYvI/AAAAAAAAAL4/Ury3aa38wSg/s400/year+of+no+light.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452304941193585394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Dzięki uprzejmości Tomka z Asymmetry, po raz kolejny mam okazję zrecenzować całkowicie świeży materiał promocyjny. Rangę tego wydarzenia podnosi fakt, iż tym razem padło na płytę osobliwą. Year of No light. Na ich nowego longplaya - który swego czasu zrobił niemałe zamieszanie w muzycznym światku drone - wyczekiwało liczne grono miłośników tego typu brzmień. Muzyka składająca się na Nord była świeża, kipiała energią, a co najważniejsze - skutecznie łączyła kilka stylistyk. Duszny klimat, trans oraz pojawiająca się notorycznie rock'n'rollowa furia sprawiały, że wielokrotnie i z niekłamaną przyjemnością sięgałem właśnie po tą pozycje. Dlatego też przepaść czasowa, dzieląca okres pomiędzy Nord a &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ausserwelt powodowała u mnie pewien niepokój o jakość nowego albumu. To co usłyszałem rozwiało jednak moje obawy. Zanim jednak zdążycie wykonać potrójne salto radości i wyskok w kierunku sufitu powinniście wiedzieć, że jest to zgoła odmienne oblicze muzyki, do którego zdążyła nas przyzwyczaić frankońska grupa na swoim debiucie. Zwrot ten mogli przewidzieć jedynie bacznie śledzący twórczość YONL na łamach ukazujących się sporadycznie epek (niestety nie zaliczam się do tej grupy). Zmiany widoczne są już w samej strukturze utworów, stanowiących cztery rozbudowane, monolityczne konstrukcje dźwięków. Nie lada szok stanowiły już dla mnie pierwsze sekundy otwierającego płytę Persephone (Enna). Moim uszom objawiły się bowiem post-rockowe pasaże z prawdziwego zdarzenia. Te jednak zostały inteligentnie ubrane w brzmienie, którego nie powstydziłby się Aidan Baker w swojej Nadji. Wciąż mamy do czynienia z dźwiękami dusznymi i przytłaczającymi, ale gdzieś pod tą siarczystą, kipiącą dźwiękami fasadą spoczywa pewna nutka nadziei, jakiej nie uświadczyliśmy we wcześniejszych dokonaniach Francuzów. W tym eklektycznym krajobrazie znalazło się jeszcze miejsce na ambientowy chaos, nasuwający skojarzenia z Pyramids, jak i black-metalowe akcenty, o dziwo świetnie pasujące do całości. Podobnie udanym zabiegiem zdaje się być wyeliminowanie wokali. Niesie to jednak za sobą ryzyko zagubienia w złożoności materiału, który z większą łatwością &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;mógłby &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;zakotwiczyć w pamięci odbiorcy dzięki jakiemuś charakterystycznemu motywowi pochodzenia gardłowego. Nie powinno to jednak stanowić problemu dla osób słuchających albumu uważnie. A z tym niestety, w erze błyskawicznego pobierania muzyki z internetu bywa różnie. Innym, wartym odnotowania drobiazgiem jest perkusja (lub jak kto woli... perkusje). Rzeczywiście, dodatkowe stanowisko za garami czyni muzykę bardziej mocarną, szczególnie przy zestawieniu z Nord. Nie przesadzałbym jednak z gloryfikacją istnienia w procesie nagrywania dwóch pałkarzy, gdyż w całej tej zagęszczonej produkcji ich obecność nie jest do tego stopnia wyczuwalna. Można być jednak pewnym, że na żywo będzie się czym ekscytować. Szczególnie przy kawałku Persephone (Core) - podręcznikowym przykładzie na to, jak powinny wyglądać epickie, aczkolwiek pozbawione sztampy utwory. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ausserwelt to materiał odważny, nie odcinający kuponów od wcześniejszych pomysłów. Wymaga jednak większego skupienia oraz odpowiedniego klimatu, aniżeli debiut. Kolejna mocna pozycja w 2010 roku. Polecam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/yearofnolight"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-5346613955453980836?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/5346613955453980836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/03/year-of-no-light-ausserwelt.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/5346613955453980836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/5346613955453980836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/03/year-of-no-light-ausserwelt.html' title='Year of No Light - Ausserwelt'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/S6p6dNrzYvI/AAAAAAAAAL4/Ury3aa38wSg/s72-c/year+of+no+light.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-6215777172175240077</id><published>2010-03-19T16:41:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T11:50:35.249-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mouse on the keys'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-rock'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='math rock'/><title type='text'>Mouse On The Keys - An Anxious Object</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqrpCr9LZI/AAAAAAAAAOk/CZWXVAdgPhg/s1600/maus.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqrpCr9LZI/AAAAAAAAAOk/CZWXVAdgPhg/s400/maus.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510905815625444754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Kiedy pierwszy raz odpaliłem płytę Mouse On The Keys moją naczelną myślą było: "Cholera! Dlaczego nie sprawdziłem ich wcześniej?". Japońskie trio zagrało 12 marca na deskach wrocławskiego Firleja, natomiast na długo przed tym wydarzeniem organizatorzy konkursu mocno promowali to wydarzenie na łamach last.fm. Niestety, ich próby okazały się chybione w starciu z moją ignorancją, zaś o wyborności zespołu dowiedziałem się niestety już po fakcie. A co sprawia, że MOTK jest według mnie tak dobre? To przede wszystkim wyczuwalna już od drugiego kawałka świeżość (Spectres De Mouse), której ostatnimi czasy brakuje nieco w post-rocku. Kwestią umowną jest jednak, czy tą muzykę można w ogóle ubrać w pocztową łatkę. Mamy bowiem do czynienia z pieczołowicie zmieszaną potrawą, której główne składniki to progresywny rock, jazz i math rock (pyszny kąsek w sam raz dla fanów Tortoise!). To, co uderzyło mnie najbardziej, to klarowna i jasna wizja, do której zmierzają nasi azjatyccy przyjaciele. Utwory nie są zbyt długie, ale za to po brzegi upchane w emocje i pomysły, jakich pozazdrościłby im niejeden zespół. Szczególną uwagę przykuwają gęste, przyjaźnie łaskoczące ucho instrumentalne struktury oraz pojawiające się z rzadka, ale jeśli już, to doskonałe i przeszywające brzmieniem partie basu (Double Bind). Mimo, że wyczuwalna jest w tym wszystkim misterna dbałość o rytmikę i zachowanie podziałów rytmicznych, to jednak w rzeczywistości mamy do czynienia z dźwiękami subtelnymi, delikatnymi (Seiren). Zasługa w tym perkusisty, umiejętnie dobierającego proporcje siłowe, doskonale wyczuwającego sposobny moment dla mocniejszego uderzenia (Unflexible Grids). Wyłaniające się co jakiś czas instrumenty dęte nienagannie przeplatają się z klawiszami - swoja drogą stanowiącymi oś kompozycyjną "myszek". Słuchając tego materiału nie mogę oprzeć się wrażeniu otaczającej mnie atmosfery ulicznego, nocnego zgiełku. Zespół bez cienia wątpliwości świetnie odnalazłby się w jakimś spowitym dymem papierosowym, jazzowym klubie, gdzieś w samym środku amerykańskiej metropolii. Co prawda zauważalna jest swoista aura japońskiego indywidualizmu oraz infantylności w ilościach fragmentarycznych, ale ma to swój nieodparty urok. Cóż mogę jeszcze rzec? Pozycja obowiązkowa dla miłośników technicznych, aczkolwiek nieprzekombinowanych, instrumentalnych dźwięków! Nie może mnie zabraknąć na następnym koncercie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9p49eYuPCYD&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/mouseonthekeys"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-6215777172175240077?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/6215777172175240077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/03/mouse-on-keys-anxious-object.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6215777172175240077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6215777172175240077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/03/mouse-on-keys-anxious-object.html' title='Mouse On The Keys - An Anxious Object'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqrpCr9LZI/AAAAAAAAAOk/CZWXVAdgPhg/s72-c/maus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-273335837736906350</id><published>2010-03-14T12:13:00.000-07:00</published><updated>2010-09-27T12:04:57.451-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sludge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='guantanamo party program'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hardcore'/><title type='text'>Guantanamo Party Program - S/T</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqs6Z3_e4I/AAAAAAAAAOs/gUOST4ScsTQ/s1600/gpp.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqs6Z3_e4I/AAAAAAAAAOs/gUOST4ScsTQ/s400/gpp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510907213419346818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Guantanamo Party Program to kolejny polski zespół powstały na fali coraz bardziej cenionego w nadwiślańskim kraju post-metalu. Gatunku jeszcze nie do końca zdefiniowanego, gdyż mieszczącego w swej szufladce całą masę różniących się od siebie stylistycznie kapel. Dlatego już na wstępie warto zaznaczyć, że GPP reprezentują tę bardziej ekstremalną stronę neurotycznego nurtu. Co istotne, na recenzowanym przeze mnie materiale dość często pojawiają się spokojniejsze, dające chwilę odpoczynku dla zmysłów wstawki, aczkolwiek zawsze stanowią one preludium do kolejnego zamachu na uszy odbiorcy. Całości towarzyszy spora dawka adrenaliny i napięcia. Te dwa stany chyba idealnie definiują twórczość wrocławian, którym najwidoczniej przyświecał cel stworzenia namacalnej atmosfery zagrożenia, rozpaczy i strachu. Przypomina mi to trochę dokonania Amenra, aczkolwiek Polakom udało się wypracować swój własny, w moim odczuciu zdecydowanie surowszy styl. Skojarzenia z muzyką Belgów prowadzają się głównie do bezkompromisowego, pozbawionego szczególnych ozdobników &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;grania. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Przestrzenne gitary zastępowane są przez dramatyzm, tymczasem dudniący, zaczepny bas potęguje uczucie wszechogarniającego zniszczenia. Żaden z sześciu kawałków  nie razi nadmierną długością, co zdecydowanie liczy się na plus. Materiał jest spójny i przemyślany, zaś poszczególne elementy nie pojawiają się w nim przypadkowo. Zauważalna jest tutaj konsekwencja w minimalistycznym budowaniu nastroju, gdzie jeden motyw wynika w sposób naturalny z drugiego. Kolejną nie lada gratką są wokalizy wykrzykiwane w języku polskim. Idealne rozwiązanie dla osób pragnących w pełni współdzielić emocje z twórcami tego niebanalnego, osadzonego mocno w post-hardcorowych rejonach krążka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=afPxq2hbEcf&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/guantanamopartyprogram"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Chciałbym przy okazji niniejszego wpisu odnieść się do recenzji na łamach serwisu &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.musicnews.pl/recenzje,st,198.html" target="_blank" class="lnk"&gt;Musicnews&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;. Jej autor uznał, iż "&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:times new roman;" &gt;Guantanamo Party Program zaczyna się mniej więcej tam, gdzie u Isis najcięższe riffy przechodzą w melodyjne smucenie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;". Nic bardziej mylnego. Muzycznie GPP ma się do Aarona i Spółki, jak pięść do nosa. Prędzej pasowałyby w tym miejscu porównania do Cult of Luna, ale i tak są to dwa zupełnie różne światy.  Tak więc ośmielę się zasugerować małą poprawkę: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GPP zaczyna się tam, gdzie Amenra i Celeste kończą się już siły na dalszy, zmasowany atak gitar. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-273335837736906350?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/273335837736906350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/03/guantanamo-party-program-to-kolejny.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/273335837736906350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/273335837736906350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/03/guantanamo-party-program-to-kolejny.html' title='Guantanamo Party Program - S/T'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqs6Z3_e4I/AAAAAAAAAOs/gUOST4ScsTQ/s72-c/gpp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-852888087622948183</id><published>2010-02-28T11:31:00.000-08:00</published><updated>2010-08-29T12:13:38.164-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sun for miles'/><title type='text'>Sun For Miles - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqxP6FOcDI/AAAAAAAAAO8/4LKehDJXakQ/s1600/sunformiles.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqxP6FOcDI/AAAAAAAAAO8/4LKehDJXakQ/s400/sunformiles.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510911980888551474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Dobra wiadomość dla fanów rodzimych, "pocztowych" brzmień! Po raz kolejny możemy się pochwalić świetnym zespołem. Sun For Miles, bo o nich tym razem mowa, to potężna, niepokojąca siła, która swoim ciężarem oraz neurotycznym nastrojem znakomicie uzupełnia i tak już ciekawe grono polskich grup zajmujących się postępowym metalem. Warto dodać, że ich pojawienie się było dla mnie totalną niespodzianką. O historii, inspiracjach oraz dalszych planach SFM miałem przyjemność pogadać z 1/2 duetu - Arturem Rumińskim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Przyznaję się bez bicia, że o Waszym istnieniu dowiedziałem się stosunkowo niedawno. Zaczęło się od skromnej informacji na temat splitu z Echoes of Yul i Guantanamo Party Program. Potem odezwałeś się do mnie na maila i tak oto doszło do naszej rozmowy. Czy mógłbyś zatem przybliżyć mi dzieje Sun For Miles?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Zespół powstał latem 2009 roku. Od dawna miałem juz plan zrobienia takiej muzy, ale ciężko było mi znaleźć odpowiednich ludzi... SFM to tylko dwie osoby, ja i Łukasz Kalina, z którym byłem praktycznie w kontakcie wirtualnym od 2005, ale dopiero po prawie 4 latach udało nam się zgadać. Po zaledwie czterech 2-godzinnych próbach postanowiliśmy nagrać pierwsze demo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;A jak doszło do Waszej współpracy z EOY i GPP?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Parę ładnych lat temu  poznałem Jonatana (były gitarzysta GPP), z którym jeździłem na koncerty. Po wyjedzie do USA kontakt trochę się urwał, ale po jakimś czasie dowiedziałem się, że gra właśnie w GPP. Skontaktowałem się z nim i spytałem, czy jest zainteresowany zrobieniem wspólnego splitu. Tak się złożyło, że akurat chłopaki mięli już w planie zrobienie materiału z EOY wiec wyszedł z tego 3 way split :]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Widać, że dobrze czujecie się w długich, monolitycznych kompozycjach. Z tego co zauważyłem, dźwięki przez Was serwowane to polska odpowiedź na instrumentalne dokonania Omega Massif i Pelican. Jakimi grupami się inspirujecie i dlaczego obraliście akurat taki kierunek?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Omega Massif i Pelican jak najbardziej! Do tego mogę dorzucić jeszcze YOB, ISIS, Neurosis, Hky, Jesu, Codeine, Sunn O))), Shora, Explosions in the sky, Torche, My Bloody Valentine i sporo innych z kręgu shoegaze, doom, sludge... Dlaczego obraliśmy taki kierunek? Wydaję mi się, że przez te wszystkie lata grania cały czas to w nas siedziało, a zatem było to zupełnie naturalne z naszej strony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Sun For Miles to w moim odczuciu kawał mrocznej i depresyjnej muzyki. W życiu codziennym również jesteście tacy posępni?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Raczej nie. :] Ale ogólnie życie w NYC potrafi skopać dupę i przynajmniej dla mnie to miasto było wielką inspiracją.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Oprócz gitarowych, ciężkich kawałków flirtujecie również z ambientem. Czy w przyszłości planujecie więcej elektronicznych eksperymentów?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Dokładnie taki jest plan. Aktualnie zbieram różne stare graty, efekty i kombinuje z rozmaitymi dźwiękami. Uwielbiam rzeczy typu Nadja, Earth, Eluvium, MGR, Brian Eno... Na następnym materiale będzie z pewnością więcej rzeczy w takim klimacie, połączonych oczywiście z tym co teraz robimy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Jak wygląda u Was proces komponowania?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Ogólnie numery powstają bardzo szybko, praktycznie w ciągu jednej próby. Tak przynajmniej wyglądało to do tej pory (zagraliśmy wspólnie ok. 10 prób :] ) Ja przynoszę gotowe riffy i pomysły, później zgrywamy to wszystko z bębnami i w sumie dopiero w studio powstaje cała reszta jak bas, drugie gitary, syntezatory itd.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Z tego co wiem pracujecie już nad pełnometrażowym wydawnictwem. Kiedy można się spodziewać nowych nagrań? Czy masz już jakieś wyobrażenie tego materiału? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Nowy materiał będzie pewnie gotowy dopiero pod koniec roku. Napewno będzie cięższy, wolniejszy i bardziej mroczny. ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Wspomniałeś, że spędziłeś trochę czasu w Stanach. Jak tego typu muzyka rozwija się na tamtejszym podwórku?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;W Stanach ta muzyka chyba dobrze się przyjęła, cały czas powstają naprawdę ciekawe zespoły. Szczerze mówiąc to ciężko mi w tej chwili coś konkretnego wymienić. Jeżeli chodzi o Polskę i "post-metal", to chyba dopiero się rozkręcamy. Widać to np. po dużym zainteresowaniu Asymmetry Festival. Podoba mi się, że zespoły tworzące tą scenę w Polsce starają się wspierać nawzajem i grają wspólne trasy czy koncerty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Tak się składa, że jesteś moim pierwszym rozmówcą w nowym roku. Jak oceniasz ten zeszły pod kątem wydawnictw muzycznych? Jakie albumy najbardziej przypadły Ci do gustu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Rozwaliła mnie płyta Shrinebuilder. To chyba najlepsza rzecz jaką słyszałem w poprzednim roku. Przez długi okres słuchałem też nowych płyt Mastodon, Converge, Cave In, YOB, Pelican, Jesu...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;A teraz zwróćmy się ku przyszłości. Planujecie już jakieś koncerty? Nie ukrywam, że możliwość obcowania z Waszą twórczością na żywo byłoby ciekawym doświadczeniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Kompletujemy aktualnie nowy skład do grania na żywo, więc myślę, że jesienią uda nam się w końcu ruszyć z koncertami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Jestem niezmiernie rad z tego powodu. Dziękuję za tą miłą rozmowę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Dzięki za zainteresowanie. Pozdrowienia dla zespołów tworzących tą scenę w Polsce: Echoes Of Yul, Guatanamo Party Program, Blindead, Tides From Nebula...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/sfmdoom"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-852888087622948183?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/852888087622948183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/02/sun-for-miles-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/852888087622948183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/852888087622948183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/02/sun-for-miles-wywiad.html' title='Sun For Miles - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqxP6FOcDI/AAAAAAAAAO8/4LKehDJXakQ/s72-c/sunformiles.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-6130587338939157941</id><published>2010-01-05T12:09:00.000-08:00</published><updated>2010-08-29T12:22:48.211-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mathcore'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moja adrenalina'/><title type='text'>Moja Adrenalina - Nietoleruje-Bije</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqzLHzw6pI/AAAAAAAAAPM/ZwjPcYJEKto/s1600/Moja_Adrenalina_konkursie_4055662.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqzLHzw6pI/AAAAAAAAAPM/ZwjPcYJEKto/s400/Moja_Adrenalina_konkursie_4055662.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510914097697319570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Tym razem będzie dość nietypowo gdyż po raz pierwszy na łamach mojego bloga oceniam płytę - kolokwialnie mówiąc - "tak starą". 2004 rok z perspektywy czasu wydaję się cholernie odległy, od tamtej pory zespół trochę poleniuchował, a o ich dobrze przyjętym przez krytyków debiucie co niektórzy zdążyli już zapomnieć. Całe szczęście grupa znów przeszła do ataku, chłopaki pracują właśnie nad nową płytą, dostali się do drugiego etapu konkursu Asymmetry II i lada dzień ruszają w trasę po Polsce z nowojorskim trio Child Abuse. Czy może być zatem lepsza okazja, aby na nowo przysłuchać się "Nietoleruje-Bije"? Zawartość krążka to zaledwie 21 minut muzyki. Wbrew pozorom nie jest to jednak tak mało, gdyż materiał stworzony przez warszawiaków to solidna porcja intensywnego, połamanego ciężaru. Słychać tutaj echa Kobong, szczególnie za sprawą gitarowej surowości oraz technicznie wykalkulowanych riffów. Nie zapędzałbym się jednak w zbyt przesadnym zestawianiu ze sobą tych dwóch grup. Moja Adrenalina wypracowała dość charakterystyczny styl, w którym dużą rolę odgrywają idealnie wkomponowane w muzykę partie wokalne. Abstrakcyjne teksty Adama w rzeczywistości służą dopełnieniu jego gardłowego instrumentarium. Stanowią kolejną część muzycznej układanki,  która ani trochę nie gryzie się z całością. Co tu dużo mówić? Po upływie tych kilku lat muzyka ta wcale się nie zestarzała. Na dodatek recenzowane dziełko daje dość szerokie pole do popisu wielbicielom szufladkowania muzyki. Jedni mogą dopatrywać się w twórczości adrenalinowców mathcoru (ale jak już to tego convergowego), z kolei inni usłyszą progresywny metal, hc lub awangardę. I jakby nie patrzeć każde wymienione tutaj skojarzenie ma rację bytu. Nie ma jednak mowy o sztampie i słabo trzymającej się kupy mieszance stylów. MA to kontrolowany, zgniatający czaszki chaos. Psikus sprawiony ludziom o wąskich horyzontach muzycznych. Cios wymierzony w przewidywalność i nudę. Czysta dawka adrenaliny wbitej prosto w serce!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="font-family: times new roman;" width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/q_txc3J0INI&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/q_txc3J0INI&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="380" height="360"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.blogger.com/www.myspace.com/pierwowzors"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-6130587338939157941?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/6130587338939157941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/01/moja-adrenalina-nietoleruje-bije.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6130587338939157941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/6130587338939157941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/01/moja-adrenalina-nietoleruje-bije.html' title='Moja Adrenalina - Nietoleruje-Bije'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqzLHzw6pI/AAAAAAAAAPM/ZwjPcYJEKto/s72-c/Moja_Adrenalina_konkursie_4055662.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-1884771181414757119</id><published>2010-01-03T03:15:00.000-08:00</published><updated>2010-08-29T12:23:40.288-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='echoes of yul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drone'/><title type='text'>Echoes Of Yul w natarciu!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/S0CUZ1g8JFI/AAAAAAAAAKk/Kd1hc8W_Ng0/s1600-h/echoes.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 367px; height: 368px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/S0CUZ1g8JFI/AAAAAAAAAKk/Kd1hc8W_Ng0/s400/echoes.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422497122936955986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Wraz z początkiem nowego roku nadchodzą dobre wieści. Echoes Of Yul powoli kończą prace nad materiałem do splitu z &lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/guantanamopartyprogram"&gt;Guantanamo Party Program&lt;/a&gt;&lt;b style="font-family: times new roman;"&gt; &lt;/b&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;i&lt;/span&gt;&lt;b style="font-family: times new roman;"&gt; &lt;/b&gt; &lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/sfmdoom"&gt;Sun For Miles&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;. Dzięki uprzejmości muzyków z Opola miałem możliwość zapoznania się z wstępnymi wersjami czterech utworów, które znajdą się na  ich kolejnym  wydawnictwie. Nie chciałbym zbyt wiele zdradzać, ale mogę wszystkich zapewnić, iż kolejny raz mamy do czynienia z monolitycznymi dźwiękami na miarę Godflesh. Tak jak zapowiadano wcześniej EOY uraczyli nas większą ilością wokali. Sama muzyka, mimo iż nie jest już tak mroczna jak na debiucie, nie straciła nic ze swojej bezkompromisowości. Nadal jest intensywnie, a paleta wszelakich smaczków w postaci sampli czy też ambientowych wstawek z pewnością zaspokoi gusta każdego miłośnika eksperymentalnego metalu. Na uwagę zasługuje fakt, iż materiał ze splitu jest bardziej zwarty niż jego poprzednik. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że mamy tu do czynienia z czymś o wiele potężniejszym i budującym niż na debiucie. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak czekać na końcowy efekt w postaci fizycznej płyty. Powołując się na słowa artystów wyjdzie ona na światło dzienne w pierwszym kwartale 2010 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/echoesofyul"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-1884771181414757119?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/1884771181414757119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/01/echoes-of-yul-w-natarciu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/1884771181414757119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/1884771181414757119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2010/01/echoes-of-yul-w-natarciu.html' title='Echoes Of Yul w natarciu!'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/S0CUZ1g8JFI/AAAAAAAAAKk/Kd1hc8W_Ng0/s72-c/echoes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-5369792742022830849</id><published>2009-12-31T03:36:00.001-08:00</published><updated>2010-08-29T12:16:35.006-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='amenra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ambient'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-metal'/><title type='text'>Amenra - Afterlife</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqx7VS4fkI/AAAAAAAAAPE/UE0L99wzT5U/s1600/amenra.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 347px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqx7VS4fkI/AAAAAAAAAPE/UE0L99wzT5U/s400/amenra.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510912726927965762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Trzy zrośnięte ze sobą symetrycznie noworodki, za nimi nieprzenikniona otchłań oraz wynurzające się z niej macki, które próbują pochłonąć niewiniątka. Trzeba przyznać, że przedstawiona przez Belgów graficzna wizja dość mocno obrazuje z czym tak naprawdę będziemy mieli do czynienia w trakcie słuchania płyty. Dziś jest to sztuka niezwykła, aby właśnie za pośrednictwem okładki w tak dobitny sposób  ukazać zawartość albumu. W tym wypadku wraz z muzyką stanowi to o dopełnieniu dzieła. Ciekawostką jest, że w odróżnieniu do wcześniejszych, brutalnych i surowych wydawnictw tym razem otrzymujemy trzy akustyczne, subtelne i melancholijne utwory, będące nową jakością w dyskografii muzyków z Amenra. Głos wokalisty, ani przez chwilę nie przechodzi w krzyk, talerze w To Go On.: And Live With. Out. mistycznie wybijają rytm, gitary natomiast wolno i konsekwentnie zmierzają do... no właśnie! Czego? Styku światów? W wyobraźni ciężko oprzeć się wrażeniu, że po trzecim kawałku stajemy na granicy wspomnianej otchłani. W rzeczywistości nasz nerw słuchu rejestruje odwrócone wersje pierwszych piosenek. Za sprawą takiego eksperymentu otrzymujemy wyśmienite, ambientowe kompozycje. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż tworzą one ze sobą bardzo logiczną całość. Efekt końcowy jest piorunujący, a atmosfera mistycznego poznania niezwykle gęsta. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Noworodki wznawiają cykl - koło się zamyka. Życie i śmierć koegzystują obok siebie w idealnej harmonii.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0jx3S72JNyT&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=12025RtM4W3&amp;amp;login=neuromuza&amp;amp;width=380&amp;amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/amenra"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-5369792742022830849?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/5369792742022830849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/12/amenra-afterlife.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/5369792742022830849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/5369792742022830849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/12/amenra-afterlife.html' title='Amenra - Afterlife'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THqx7VS4fkI/AAAAAAAAAPE/UE0L99wzT5U/s72-c/amenra.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-8454016281992240463</id><published>2009-12-22T02:12:00.000-08:00</published><updated>2010-08-29T12:28:24.145-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='indigo tree'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neo-folk'/><title type='text'>Indigo Tree - Lullabies Of Love And Death</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq0ZVCHfhI/AAAAAAAAAPU/qfkH3CKiwJA/s1600/indigo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq0ZVCHfhI/AAAAAAAAAPU/qfkH3CKiwJA/s400/indigo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510915441276976658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Przymierzając się do nowej recenzji zastanawiałem się o jakiej płycie tym razem napiszę. Trochę się tych nowości nazbierało w ostatnim czasie. Jedne bardziej urzekły mnie oryginalnym stylem, inne zaś specyficznym klimatem, które wokół siebie roztaczały. Wybór zatem padł na zespół łączący obie te sfery. O kim mowa? O Indigo Tree. - dwójce zdolnych wrocławian poruszających się w stylistyce dość oryginalnej, jak na nasze rodzime podwórko. Debiutancki krążek Filipa Zawady i Peve "Lety" jest pomostem między niebanalnym podejściem do akustycznego grania (wymieszanego z freak-folkiem posypanym szczyptą indie, sub-popu i szeroko pojętej alternatywy), a klimatycznym chilloutem, mimowolnie zmuszającym nas do odpłynięcia w świat namalowanych przez muzyków dźwiękowych pejzaży. To muzyka charakterystyczna dla takich grup jak Fleet Foxes i Animal Collective, gdzie rozmydlone wokale mieszają się ze spokojnie sunącymi się akustycznymi wątkami, uzupełnionymi gdzieniegdzie zróżnicowanym instrumentarium (np. dęciaki w Nightwaves). Nie ma tutaj jednak mowy o złym wyważeniu proporcji. Jest to bowiem krążek od początku do końca minimalistyczny. Góruje tutaj senna atmosfera, stąd też pewnie taki a nie inny tytuł albumu. Materiał ten obfituje w różnego rodzaju eksperymenty i smaczki. Na uwagę zasługuje kawałek Swell, gdzie przez całość przewija się charakterystyczny dźwięk głośników w trakcie połączenia telefonicznego. Jest on jednak na tyle subtelnie wkomponowany, iż zamiast stanowić swego rodzaju przeszkadzajkę - wzbogaca utwór i nadaje mu onirycznego klimatu. Moim drugim faworytem jest &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Burntsugar - dowód na to, że proste patenty gitarowe mogą nadawać utworom dynamiki oraz budować specyficzne napięcie. Urozmaicone partie wokalne to kolejny atut wydawnictwa. Mamy tu coś na styl falsetu i zawodzenia, czy też statyczny, bezosobowy śpiew wynurzający się niczym z głębin wody. Trudno jest się oprzeć wrażeniu, że Indigo Tree pochodzą z zagranicy. Momentami wyczuwałem tutaj atmosferę amerykańskiego folkloru, a wrażenie to wzmacniały wspomniane wcześniej wokale. Idąc dalej tym tropem śmiem przypuszczać, że na zachodzie Lullabies Of Love And Death odniosłyby spory sukces. W Polsce tego typu granie jest nadal mało rozpowszechnione. Na horyzoncie pojawiają się jednak nowe nazwy, jak chociażby Kyst (lada dzień pojawi się ich pierwszy longplay). Zapotrzebowanie na tą muzykę z pewnością zwiększy szanse na pojawienie się kolejnego, świetnego krążka pod szyldem Indigo Tree. Będę czekać z niecieprliwością.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="font-family: times new roman;" width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/D7VFnGO7G9I&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/D7VFnGO7G9I&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="380" height="360"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/indigotree"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-8454016281992240463?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/8454016281992240463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/12/indigo-tree-lullabies-of-love-and-death.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/8454016281992240463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/8454016281992240463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/12/indigo-tree-lullabies-of-love-and-death.html' title='Indigo Tree - Lullabies Of Love And Death'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq0ZVCHfhI/AAAAAAAAAPU/qfkH3CKiwJA/s72-c/indigo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-4525724337362238452</id><published>2009-11-25T11:34:00.000-08:00</published><updated>2010-08-29T12:31:37.752-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sludge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-metal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blindead'/><title type='text'>Blindead - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq1aBUu2-I/AAAAAAAAAPc/8LtQg3twmMg/s1600/BLINDEAD_band6_small.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 248px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq1aBUu2-I/AAAAAAAAAPc/8LtQg3twmMg/s400/BLINDEAD_band6_small.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510916552677841890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Blindead - zespół, którego nie trzeba przedstawiać chyba nikomu, kto choć w minimalnym stopniu interesuję się polską sceną metalową. Co ciekawsze właśnie Ci Panowie dokonali na niej małej rewolucji. Wpisując się w ruch tzw. post-metalu pokazali, jak powinno się grać klimatyczny, eksperymentalny doom metal. Przed Wami zapis rozmowy z Havoc'kiem, gitarzystą tej świetnej kapeli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Jesteście jedną z tych grup, która kuje żelazo póki gorące. Autoscopia była świetnym albumem, ale i o nim zaczęto w końcu mniej mówić. Wtedy przypomnieliście o sobie wydawnictwem Impulse. Podejrzewam, że na trzeci longplay również nie przyjdzie nam długo czekać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Bardzo chcielibyśmy, żeby nowy materiał ukazał się drugiej połowie 2010. Mamy już kilka szkiców, ale przed nami jeszcze naprawdę sporo pracy, więc zobaczymy jak się to wszystko poukłada.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Wróćmy na chwilę do EPki. Myślę, że pozwoliła Wam ona wejść na kolejny level Waszej artystycznej ewolucji. Warto jednak dodać, że z każdym krążkiem Wasz rozwój zaskakuje odbiorców. W jakim kierunku zmierza zatem Blindead. Czeka nas więcej ambientowych podróży w stylu Rosetty? A może podobnie jak Cult of Luna zaczniecie flirtować z post-rockiem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Tak, rzeczywiście 'Impulse' obudził w nas coś zupełnie nowego i bardzo nam się to spodobało. Nie chcemy jednak popadać w skrajności i tworzyć kolejnej płyty tylko w takim klimacie. Będą eksperymenty, ale z pewnością nie zabraknie na niej wszystkiego co w Blindead charakterystyczne:) Jak już mówiłem, w tej chwili mamy gotowe szkice trzech numerów, więc jeszcze trochę za wcześnie, żeby rozwijać ten temat.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Dźwięki, które pojawiają się z pierwszymi sekundami Impulse przywodzą na myśl sygnał wysyłany przez obcą rasę w filmie "Kontakt" z Jodie Foster w roli głównej. Graficznie i muzycznie również ciężko uciec od skojarzeń z science-fiction. Lubicie tego typu futurystyczną otoczkę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Ja osobiście bardzo lubię filmy s-f, ale szczerze, to nigdy nie kojarzyłem naszej muzyki z tą tematyką.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Wiem, że Wam póki co to nie grozi, ale niektóre pokrewne Blindead zespoły ewidentnie cierpią na brak weny. Co myślicie o nowej płycie Isis "Wavering Radiant"? Jeżeli o mnie chodzi, to strasznie się zawiodłem. Aaronowi i spółce najwyraźniej wyczerpała się formuła. Zabrakło tej specyficznej atmosfery, o której Wy nie zapomnieliście w swojej dźwiękowej miksturze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Mi trochę ta płyta uciekła. Kiedy się pojawiła, słuchałem jej kilka razy. Pierwszy kontakt był dosyć ciężki i nie mogłem przesłuchać jej w całości. Po jakimś czasie coś mi się w niej na chwilę spodobało, ale nie na długo. Dzisiaj nie słucham jej w ogóle. Najlepsze wydawnictwa mają już niestety za sobą. 'Mosquito Control', 'The Red Sea' czy 'Celestial' kładły mnie na łopatki! Później było już tylko słabiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Szeroko rozumiany post-metal wciąż stanowi niszowy gatunek w naszym kraju. W przeciwieństwie do kapel stonerowych, liczba zainteresowanych graniem właśnie takiej muzyki nie poraża. Tides From Nebula bliżej jest do dokonań Pelican, czy też Russian Circles, natomiast inne - mniej znane grupy - nie wpłynęły jeszcze na szersze wody.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Myślę, że wcale nie wygląda to tak jak to przedstawiłeś. Taka muzyka ma naprawdę wielu fanów w Polsce. Najlepszym przykładem na to, była dla nas trasa z Rosetta. Największa frekwencja była właśnie u nas. Bardzo dobrze było też na Węgrzech i w Czechach. Im dalej na zachód tym mniej ludzi na koncertach. Myślę, że nie ma się co frustrować, bo naprawdę nie jest tak źle jakby się wydawało. Trzeba konsekwentnie dążyć do celu jaki się obrało. My chcemy tworzyć jak najlepszą muzykę i grać jak najlepsze koncerty. Mamy wielkie szczęście, że coraz więcej ludzi na nie przychodzi i jesteśmy im za to zajebiście wdzięczni! Przy okazji staramy się zawsze zapraszać do wspólnego grania, zespoły, które są kompletnie nieznane, a według nas mają potencjał i mogą też zainteresować naszych fanów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Chciałbym się z Wami podzielić pewnym spostrzeżeniem. Zauważyłem, że osoby, które na co dzień siedzą w bardziej tradycyjnych odmianach metalu, po kontakcie z Waszą twórczością całkowicie tracą dla niej głowę. Nie mobilizuje ich to jednak do zapoznania się z innymi przedstawicielami gatunku. Jak myślicie, dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Dzieje się tak na pewno za sprawą dosyć sporych naleciałości metalowych w naszej muzyce. Wiele zespołów z tego nurtu jest raczej kojarzonych ze sceną HC i z niej się właśnie wywodzi. Mi to zupełnie nie przeszkadza, ale jestem pewien, że dla wielu to jest właśnie dużą przeszkodą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Wspomniałeś wyżej o koncertach z Rosetta w ramach ich europejskiej trasy. Czy z racji tego, iż obracacie się w podobnych rejonach muzycznych, odcisnęło to na Was - jako muzykach - jakieś piętno?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Te dwa tygodnie były dla nas naprawdę wyjątkowym czasem. Mimo tego, że właściwie nikt nas nie znał, to na koncertach mieliśmy bardzo dobre przyjęcie. No i świetnie się bawiliśmy przede wszystkim z drugim zespołem, z którym graliśmy, czyli City Of Ships. Ci goście, bardzo szybko stali się naszymi przyjaciółmi! Okazało się, że mają podobne podejście do alkoholu i jointów;P. Mieliśmy, więc sporo wspólnych tematów, hehe!. Rosetta co wieczór grali naprawdę niesamowite koncerty. Robiło to duże wrażenie, ale nie sądzę, żeby odcisnęli na nas jakieś piętno. Na pewno nie zaczniemy nagle grać jak oni. Mamy zbyt mocny film na to, żeby robić muzykę po swojemu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Grudniowa trasa, to wspólne przedsięwzięcie z Tides From Nebula. W jej trakcie odwiedzicie również Bydgoszcz, z czego niezmiernie się cieszę. Supportować będzie Was Broken Betty. Co zadecydowało o wyborze właśnie tej kapeli?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Też się cieszymy na koncert w Bydgoszczy! Ostatnio było bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że i tym razem ludzie dopiszą. A jeżeli chodzi o Broken Betty, to jakiś czas temu organizowałem w Gdyni koncert At The Soundawn z Włoch i potrzebowałem dla nich jakiegoś supportu. Konrad wcześniej mi coś o nich wspominał. Posłuchałem kilku numerów na myspace i od razu mi się spodobało. Zaprosiłem ich na ten koncert i okazało się, że to naprawdę świetnie zapowiadający się band. Jak zaczynaliśmy planować trasę z Tidesami, to okazało się, że mamy jeszcze miejsce w busie dla 3 osób, więc od razu pomyślałem o nich. Wiem, ze ich muza dosyć mocno odbiega od tego co gramy my albo Cebule ;), ale to bardzo dobrze. Przyda się trochę pustynno-kyuss'owych klimatów. Przynajmniej nie będzie tak smutno przez cały wieczór;)  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Skoro już o trasach mowa, to powiedzcie jak to w końcu było z Waszą odmową udziału w Blitzkrieg V?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Sprawa wyglądała tak, że najpierw dogadaliśmy się z organizatorem tej trasy na konkretne warunki, a po kilku miesiącach okazało się, że do składu trasy dochodzi Marduk i warunki zmieniają się diametralnie. Mówiąc krótko. Kwota, którą mielibyśmy dopłacić do tego wyjazdu, zwyczajnie nas przerosła. Nie zależało nam na tej trasie, aż tak bardzo, żeby zaciągać jakieś chore kredyty itd. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Mieliście już okazję wystąpić na jednej scenie z Minsk, Neurosis i wspomnianą wcześniej Rosettą. Która z zagranicznych drużyn znajduje się jeszcze na Waszej liście życzeń?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Chciałbym, żebyśmy zagrali kiedyś trasę z Killing Joke, Ministry, Down albo Crowbar. To by było coś:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Czy w niedalekiej przyszłości planujecie nagrać jakiś teledysk? Zapewne byłoby to miłe uzupełnienie Waszej dotychczasowej twórczości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Tak, mam nadzieję, że do następnej płyty uda nam się zrobić klip. Wszystko jak zwykle zależy od kasy. Nie chcemy robić jakiegoś gniota. To musi być coś naprawdę wyjątkowego. Inaczej się na to nie zdecydujemy i poczekamy do następnego razu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;2009 rok rozpieszcza nas jeżeli chodzi o koncerty. Za nami bardzo udane Knock Out Festival oraz Asymmetry. Z kolei lada dzień szykują się takie atrakcje jak Unsound, Isis w Proximie, czy też Nile, Cannibal Corpse i Dying Fetus. A na co Ty masz w planach się wybrać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Chciałbym zobaczyć Alice In Chains w Stodole, ale już wiem, że niestety mi się nie uda. Oprócz tego, przejechałbym się na Clutch w Berlinie, ale bilety na koncert kosztują 90 euro, więc chyba też odpuszczę. Nic innego nie przychodzi mi teraz do głowy. Pewnie dlatego, że myślami jestem już na naszej trasie:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Na deser mam dla Was pytanie pół żartem, pół serio. Co myślicie o nowej płycie Agnieszki Chylińskiej? :D&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Myślę, że to co ona teraz robi jest bardzo słabe...Szkoda na to czasu;P&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Tradycyjnie ostatnie słowa dla Was...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;Wpadajcie na koncerty na naszej nadchodzącej trasie! Po niej zamykamy się w sali prób na kilka miesięcy. Wracamy po wydaniu nowej płyty. Pozdrawiamy!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;style&gt;anose-1:2 11 6 4 3 5 4 4 2 4;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:swiss;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:1627421319 -2147483648 8 0 66047 0;} @font-face  {font-family:"Lucida Sans Unicode";  panose-1:2 11 6 2 3 5 4 2 2 4;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:swiss;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:-2147476737 14699 0 0 63 0;}  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:none;  mso-hyphenate:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Lucida Sans Unicode";  mso-bidi-font-family:Tahoma;  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} p.MsoList, li.MsoList, div.MsoList  {mso-style-parent:"Tekst podstawowy";  margin-top:0cm;  margin-right:0cm;  margin-bottom:14.15pt;  margin-left:0cm;  mso-pagination:none;  mso-hyphenate:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Lucida Sans Unicode";  mso-bidi-font-family:Tahoma;  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} p.MsoSignature, li.MsoSignature, div.MsoSignature  {margin-top:6.0pt;  margin-right:0cm;  margin-bottom:6.0pt;  margin-left:0cm;  mso-pagination:no-line-numbers;  mso-hyphenate:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Lucida Sans Unicode";  mso-bidi-font-family:Tahoma;  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;  font-style:italic;} p.MsoBodyText, li.MsoBodyText, div.MsoBodyText  {margin-top:0cm;  margin-right:0cm;  margin-bottom:14.15pt;  margin-left:0cm;  mso-pagination:none;  mso-hyphenate:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Lucida Sans Unicode";  mso-bidi-font-family:Tahoma;  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} span.Absatz-Standardschriftart  {mso-style-name:Absatz-Standardschriftart;  mso-style-parent:"";} p.Nagwek, li.Nagwek, div.Nagwek  {mso-style-name:Nagłówek;  mso-style-next:"Tekst podstawowy";  margin-top:12.0pt;  margin-right:0cm;  margin-bottom:6.0pt;  margin-left:0cm;  mso-pagination:none;  page-break-after:avoid;  mso-hyphenate:none;  font-size:14.0pt;  font-family:Arial;  mso-fareast-font-family:"Lucida Sans Unicode";  mso-bidi-font-family:Tahoma;  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} p.Indeks, li.Indeks, div.Indeks  {mso-style-name:Indeks;  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:no-line-numbers;  mso-hyphenate:none;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Lucida Sans Unicode";  mso-bidi-font-family:Tahoma;  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} p.Tekstwstpniesformatowany, li.Tekstwstpniesformatowany, div.Tekstwstpniesformatowany  {mso-style-name:"Tekst wstępnie sformatowany";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:none;  mso-hyphenate:none;  font-size:10.0pt;  font-family:"Courier New";  mso-fareast-font-family:"Courier New";  color:black;  mso-ansi-language:EN-US;  mso-fareast-language:EN-US;} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Dzięki za wywiad!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/blindead"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-4525724337362238452?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/4525724337362238452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/11/blindead-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/4525724337362238452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/4525724337362238452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/11/blindead-wywiad.html' title='Blindead - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq1aBUu2-I/AAAAAAAAAPc/8LtQg3twmMg/s72-c/BLINDEAD_band6_small.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-4498160593130574576</id><published>2009-10-28T07:51:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T12:37:57.457-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mathcore'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='converge'/><title type='text'>Converge - Axe To Fall</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq28s5EGvI/AAAAAAAAAPk/-Zlrptstn1Q/s1600/Coverge-Axe-To-Fall.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq28s5EGvI/AAAAAAAAAPk/-Zlrptstn1Q/s400/Coverge-Axe-To-Fall.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510918248000133874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Oj, namieszało mi to Converge w głowie strasznie! Kto by pomyślał, że kiedyś będę się zachwycać tego rodzaju opętańczymi wokalami,  przypominającymi do złudzenia syk węża?  "Axe To Fall" na stałe powinno zostać wpisane do encyklopedii pod hasłem "przebojowość". Wiadomo, nie znajdziemy na krążku hitów, które moglibyśmy puścić pasażerom w autobusie, albo posłuchać z dziewczyną do kolacji przy świecach. Przebojowość objawia się tutaj poprzez intensywność z jaką wciągnięty zostaje słuchacz w wir akcji rozgrywającej się na albumie. Uwierzcie mi, tam naprawdę sporo się dzieje. Już otwierający "Dark Horse" to bezpardonowy kopniak w twarz, nie pozwalający się podnieść aż do ostatnich sekund utworu. Im dalej w las, tym mocniej. "Reap What You Sow" to kontynuacja zapoczątkowanej wcześniej rzeźni. Złowieszczy bas rozpoczynający kawałek utwierdza nas tylko w przekonaniu, że nie będzie zmiłowania. Chwilowe zwolnienie następuje w przytłaczająco dusznym "Worms Will Feed", żeby zaraz potem znów zniszczyć narażone na to okrucieństwo uszy. Moim faworytem natomiast jest "Dead Beat", który w refrenie powala brzmieniem perkusji, skondensowaną energią oraz brutalnością jednocześnie. Istny majstersztyk! Album zwieńczają dwie spokojniejsze, odstające od całości pieśni. W jednej z nich - "Cruel Bloom" - gościnnie pojawia się Steve Von Till z Neurosis. ATF zaskakuje ilością świetnych solówek, mogących u niejednego wielbiciela thrash metalu wywołać niekontrolowaną erekcję. Nowa płyta bostończyków ma  również to do siebie, że potrafi przyciągnąć potencjalnego słuchacza - w tym przypadku i mnie - do starszych pozycji w dyskografii zespołu, a to jest z całą pewnością niecodzienna zaleta, będąca tylko potwierdzeniem klasy tego wydawnictwa. Starzy wyjadacze kręcą już pewnie nosem na całą tą convergową modę. No bo jak to możliwe, że ich kultowy band nagle stał się taki popularny i nie jest już wyznacznikiem elitarności ich zacnego grona? Jednak z mojego punktu widzenia nie ma się o co martwić. Takie dźwięki mogą jedynie przykuć uwagę osób siedzących w innych niszowych gatunkach. Poza tym godne podziwu jest, że grupie udało się dokonać kilku pozornie wykluczających się między sobą rzeczy: stworzyć świetną, nieszablonową muzykę i zdobyć  przy tym kolejną rzeszę fanów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/converge"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-4498160593130574576?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/4498160593130574576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/converge-axe-to-fall.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/4498160593130574576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/4498160593130574576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/converge-axe-to-fall.html' title='Converge - Axe To Fall'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq28s5EGvI/AAAAAAAAAPk/-Zlrptstn1Q/s72-c/Coverge-Axe-To-Fall.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-8676492882291216145</id><published>2009-10-27T03:22:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T12:45:25.070-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='irreversible'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-metal'/><title type='text'>Irreversible - Light</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq4ueQPMCI/AAAAAAAAAQE/M9dt26hugGI/s1600/lightcoverlarge.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 242px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq4ueQPMCI/AAAAAAAAAQE/M9dt26hugGI/s400/lightcoverlarge.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510920202575884322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;"&gt;Teraz, gdy muzyka stała się dla nas osiągalna w większym stopniu, niż było to kiedykolwiek możliwe, coraz więcej zespołów decyduje się na udostępnianie swojej twórczości całkowicie darmowo za pośrednictwem Internetu. Tym razem na taki krok zdecydowali się Panowie z Irreversible. I choć świadomość słuchania legalnie ściągniętej muzyki powinna budzić u mnie pozytywne odczucia, to za każdym razem podchodzę do tego typu inicjatyw z lekką dozą ostrożności. Zawsze istnieje możliwość, że materiał jest tak kiepski, iż muzycy, w poczuciu godnej naśladowania społecznej empatii, odeszli od zamiaru uszczuplenia portfeli słuchaczy. Nierzadko jest to jednak mylny wniosek i choć nowy krążek post-metalowców z Atlanty nie jest dziełem wybitnym, to przesłuchanie go nie uznałbym za czas stracony. "Light" zaczyna się dość średnio i w pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy aby przypadkiem słucha tego samego zespołu, który nagrał "Sins". Z biegiem czasu akcja się jednak rozkręca i w efekcie otrzymujemy dość zróżnicowany album, pełen eksperymentów wokalnych oraz ciekawych zagrywek na miarę Cave In. O tak! Wpływy tego zespołu słychać bardzo wyraźnie. Nic dziwnego, że na jednej z promocyjnych fotografii lider grupy odziany jest właśnie w koszulke wspomnianej wyżej formacji. Ogólnie rzecz biorąc płyta zaczyna się robić ciekawa dopiero od połowy. Najlepszym wyjściem w tym momencie jest wymieszanie w odtwarzaczu kolejności utworów. Ja tak uczyniłem - co prawda przypadkiem, ale jednak - i w ostateczności miałem przyjemność posłuchać całkiem zwartego albumu. Skoro jesteśmy przy pozytywach, to warto dodać, że materiał na "Light" jest mniej statyczny, aniżeli jego poprzednik. Szczególnie interesująco na tle albumu prezentują się instrumentalne kawałki: plemienny "Epiphanies" i marzycielski "Messhiahs". W paru momentach usłyszymy również nietypowo wkomponowaną elektronikę. Innym razem poznajemy monumentalne oblicze Irreversible - rozbudowany, wielowarstwowy  "Resonance". Jednym słowem chłopaki postanowili poeksperymentować na całego, co może nasuwać skojarzenia z nowym Isis.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/irreversiblemusic"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://files.me.com/irreversible/omj2py"&gt;Link do albumu&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-8676492882291216145?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/8676492882291216145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/irreversible-light.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/8676492882291216145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/8676492882291216145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/irreversible-light.html' title='Irreversible - Light'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq4ueQPMCI/AAAAAAAAAQE/M9dt26hugGI/s72-c/lightcoverlarge.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-4948488819285639872</id><published>2009-10-23T05:27:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T12:43:40.375-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sludge'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='thou'/><title type='text'>Thou - Through The Empires of Eternal Void</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq4T9lu0TI/AAAAAAAAAP8/vgMAicnCtYQ/s1600/thou.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 276px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq4T9lu0TI/AAAAAAAAAP8/vgMAicnCtYQ/s400/thou.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510919747131068722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Czy nazwa widniejącej w powyższym tytule płyty nie brzmi dla Was znajomo? Ależ oczywiście, ponieważ są to słowa z utworu "Into the void" nieodżałowanego Black Sabbath! Natomiast recenzowana przeze mnie EPka jest niczym innym, jak hołdem skierowanym ku temu jakże zacnemu kwartetowi. Wkład mistrzów z Birmingham w rozwój metalu nie podlega żadnej dyskusji. Do dziś ich muzyczne patenty można wychwycić we współczesnych produkcjach spod znaku ciężkiego grania, a szczególnie widoczne jest to wśród grup zajmujących się szeroko rozumianym doom metalem. Cathedral określani są mianem najwierniejszych uczniów BS, natomiast Thou już bez żadnych kompleksów otwarcie przyznają się do swoich inspiracji w starciu z materiałem legendarnych idoli. Moją ciekawość rozbudził również fakt, iż zespół z Louisiany        reprezentuje tą bardziej sludge'ową odmianę doomu. Jak zatem prezentuje się warstwa muzyczna? Już na wstępie należy zaznaczyć, że zespół dochował wiernośności wobec oryginalnych kompozycji. Nie uświadczymy tutaj żadnych przeinaczeń, udziwnień lub zbędnych eksperymentów. Duch Sabbathowych kompozycji został zachowany. Pewne mieszane odczucia może wywoływać wokal, który bardziej kojarzy mi się z barwą Jeffa Walkera z Carcass, aniżeli psychodelicznymi wariacjami Osbourne'a. W tym przypadku podpinam to jednak do plusów wydawnictwa, ponieważ pewna doza oryginalności i autonomiczności stylu zawsze jest mile widziana ze strony zespołu coverującego. Przecież wiadomo, że nie o klonowanie w tej zabawie chodzi. Brzemienie płyty jest natomiast potężne. W połączeniu z genialnymi kompozycjami, te kultowe już utwory zyskują nowe oblicze. Jest  ono ciężkie, duszne i przytłaczające. Tak się jednak sklada, że wciąż mówimy tutaj o niezwykle miodnych numerach. Nieśmiertelnych kawałkach, które w rękach pokornego zespołu mogą ponownie zainteresować młode pokolenia. "Through The Empires of Eternal Void" posiada spory potencjał edukacyjny. Co prawda znam kilka osób, które mogłyby pokręcić nosem przy kontakcie z zawartością owego krążka, ale nie oszukujmy się... nie zawsze możemy mówić o istnieniu fanów zarówno współczesnych doomowych dokonań, jak i tych klasycznych, które wyszły z pod ręki BS. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko zachęcić Was do sięgnięcia po EPkę w celu weryfikacji powyższych tez. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/thouband"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-4948488819285639872?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/4948488819285639872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/thou-through-empires-of-eternal-void.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/4948488819285639872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/4948488819285639872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/thou-through-empires-of-eternal-void.html' title='Thou - Through The Empires of Eternal Void'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq4T9lu0TI/AAAAAAAAAP8/vgMAicnCtYQ/s72-c/thou.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-2344423363606846862</id><published>2009-10-22T06:41:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T12:52:37.875-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='echoes of yul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drone'/><title type='text'>Echoes Of Yul - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq6XU88AxI/AAAAAAAAAQk/DrFjpFWOtK4/s1600/echo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 139px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq6XU88AxI/AAAAAAAAAQk/DrFjpFWOtK4/s400/echo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510922003965281042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="fullpost"  style="font-family:times new roman;"&gt;Echoes Of Yul - zespół-ewenement na skalę krajową. Jak sami mówią, ciężko przyrównać ich do jakiegokolwiek innego projektu w Polsce. Trafne spostrzeżenie. Ich muzyka to mroczna mikstura drone, ambientu, oraz elementów filmowych. Na dodatek muzycy odpowiedzialni za to monstrum - &lt;/span&gt;&lt;span class="fullpost"  style="font-family:times new roman;"&gt;Michał Śliwa i Jarek Leśkiewicz - sprawiają wrażenie równie tajemniczych, co generowane przez ich utalentowane umysły dźwięki. Ale to tylko pozory, bo w gruncie rzeczy bardzo sympatyczni z nich kolesie, o czym na p&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;ewno przekonacie się w trakcie lektury.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:times new roman;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na wstępie chciałbym Wam podziękować za przychylne rozpatrzenie mojej prośby o przeprowadzenie wywiadu. Od pojawienia się Waszego debiutu minęło już parę miesięcy. Jak z perspektywy tego czasu oceniacie jego przyjęcie? Czy sami jesteście w pełni usatysfakcjonowani finalnym efektem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: To raczej my dziękujemy za zainteresowanie jakie okazujesz Echoes Of Yul, jesteś trzecim nabywcą naszej płyty i drugim w Polsce. ;-) Jesteśmy bardzo zaskoczeni dobrym odbiorem płyty szczególnie, że nie gramy koncertów. Ogromnie miły jest fakt, że mamy odzew z całego świata i w większości pozytywny. ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Przyjęcie płyty jest lepsze niż oczekiwaliśmy i bardzo motywujące do pracy nad nowym materiałem. Dziękujemy wszystkim którzy zainteresowali się naszą muzyką, a szczególnie tym którzy w szczery sposób wypowiedzieli się o niej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na swoim MS umieściliście wstępne wersje utworów, które znajdą się na drugim wydawnictwie pod szyldem EOY. Czego możemy się spodziewać po nowej płycie? Czy planujecie zaprosić jakichś ciekawych gości do współpracy? Co z wokalami? Będzie ich więcej?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: Goście pojawią się marginalnie, właściwie bardziej na zasadzie sentymentu do znajomych i frajdy wspólnego pohałasowania, trzon zespołu pozostaje bez zmian, za wyjątkiem zdecydowanego wyrównania udziału w nagraniach teraz jest 50/50. W związku z tym, że najbardziej ukończone utwory trafią na split z Guantanamo Party Program i Sun For Miles znowu znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Jeżeli chodzi o kształt nowej płyty mamy kilkadziesiąt szkiców, ale czy zdecydujemy się na wokalną płytę czas pokaże... Na pewno wokali będzie więcej niż na debiucie, gdzie poddaliśmy je głębokiej obróbce i stanowiły one jedynie jeden z uzupełniających instrumentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Szczerze mówiąc ciężko powiedzieć czego można sie spodziewać po naszych kolejnych nagraniach. Na pewno zależy nam na progresji, nie chcemy się powtarzać. Będziemy eksperymentować z tym jak daleko możemy naciągnąć koncept EOY unikając jednak kiczu i pretensjonalności. Odnośnie wokali: myślę że w naszym przypadku to naturalna ewolucja. Wspólnie decydujemy o tym czy dany wokal brzmi ok i współgra z muzycznym tłem dodając coś istotnego do utworu. Nic na siłę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przygotowując się do tej rozmowy, przypadkiem natrafiłem w sieci na Wasz teledysk do utworu The Stand. Mimo swej prostoty i minimalizmu, jest cholernie klimatyczny. Podobnie ma się rzecz z okładką debiutu. Dostrzegam tutaj pewien wspólny mianownik. W jakim stopniu fascynuje Was natura? Czy stanowi dla Was inspiracje? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: Coś w tym jest. Fauna i flora to dobra ilustracja naszej muzyki, pamiętaj że pierwszy zespół w jakim graliśmy nazywał się Dziad Borowy. ;-) Minimalizm i prostota wynika w pewnej mierze ze świadomości własnych ograniczeń, staramy się trzymać z dala od cyfrowej postprodukcji która ma ukryć braki budżetowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Ten "klipik" to taki zlepek obrazków które wg mnie pasują do tego co chcieliśmy osiągnąć muzycznie i lirycznie w tym utworze. Potęga, piękno, groza natury. Odwieczny cykl. Człowiek – kruchy, pełen pokory i... akceptacji. Wszystko to łączy się w monumentalnej sonicznej symbiozie. Taka perspektywa jest bardzo interesująca i dość bezlitośnie obala społeczno-socjologiczno-etyczne schematy i nawyki w które człowiek owinął swoją egzystencję przez tysiąclecia. Siły natury wokół nas są prawdziwą inspiracją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7CpoPo5oa3M&amp;amp;hl=" fs="1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="380" height="360"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co myślicie o częstotliwości z jaką wypuszczane są wydawnictwa Nadji i Jesu? Czy Waszym zdaniem wpływa to na jakość serwowanego przez zespół materiału? Obracacie się w podobnych klimatach. Jak zatem wygląda to zjawisko z punktu widzenia muzyków tworzących drone? Czyżby gatunek ten stanowił niewyczerpalną formułę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: O Nadji trudno jest mi się wypowiadać bo każda płyta brzmi podobnie, zresztą zespół ten poznałem stosunkowo niedawno już po nagraniu płyty, za to widziałem ich na koncercie i był bardzo udany. Na pewno jest to konsekwentny zespół. Broadrick zawsze wydawał dużo i ja z pozycji osoby, która przepada za jego produkcjami, mogę się tylko cieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Nadji słuchałem niewiele. Bardziej odpowiada mi Jesu. Myślę jednak że częstotliwość z jaką JB wydaje swój materiał może być deprymująca dla mniej utalentowanych muzyków... [spuszcza smutnie oczy]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: Niskie, dronujące gitary to u nas tylko jeden ze środków wyrazu, niewyczerpalną formułę stanowi natomiast mieszanie wielu wątków w jedną organiczną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie trudno zauważyć, iż na naszym polskim podwórku ciężkich brzmień zaczęła wzrastać w siłę grupa parająca się eksperymentalnym graniem. Pewnie zetknęliście się z opiniami, jakoby muzyka przez was wykonywana wpisywała się w nurt zwany post-metalem. Nazwa Echoes Of Yul wymieniana jest jednym tchem zaraz obok Blindead i Tides From Nebula. Jakie jest stanowisko Waszego duetu w tej sprawie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Fajnie, że jesteśmy w ogóle wymieniani... w dodatku "jednym tchem". To już jest sukces. ;)&lt;br /&gt;MŚ: Trochę dziwi mnie stawianie nas razem z tymi zespołami, zaznaczam, że nic do nich nie mam, ale szczerze czy Ty dostrzegasz jakieś podobieństwa pomiędzy nami?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:times new roman;" align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szczerze przyznam, iż nie znam podobnego do Was zespołu w Polsce. Polećcie mi kogoś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: Nie znam nikogo podobnego, pewnie dlatego tak trudno znaleźć nam sekcję do grania live.&lt;br /&gt;JL: Guantanamo Party Program fajnie zabrzmiało w Opolu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wybieracie się na drugą edycję Asymmetry Fest? Jeżeli tak, to z pewnością ucieszy Was możliwość obejrzenia występu Jesu. Co myślicie o tego typu imprezach jak Asymmetry czy też Unsound? Jest szansa zobaczyć Was w przyszłości na żywo właśnie na jednej z takich?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: Byłem na pierwszej edycji jako słuchacz i było super, na Jesu oczywiście też się wybieram. Jeżeli chodzi o kwestie EOY live, to ostatnio pozbywamy się złudzeń, że uda się nam zmontować skład koncertowy rozbudowany o dodatkowych muzyków. Rozważamy koncerty we dwóch + taśmy, sampler. W grudniu gramy dwa koncerty z naszym innym zespołem czyli Opollo i jeżeli wszystko pójdzie ok to w przyszłości być może uda się nam też grac jako EOY – to niestety jest trudniejsze ze względu na formę muzyki, ale nie niemożliwe. Na Asymmetry chcielibyśmy zagrać bo gromadzi ludzi otwartych na różnorodną muzykę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Świetnie że istnieje klub Firlej i świetnie że to tak niedaleko od Opola. Nie byłem co prawda na Asymmetry Fest, ale mam nadzieję, że uda mi się dojechać na Jesu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czyjej muzyki słuchacie częściej? Własnej, czy też Waszych muzycznych idoli? Jakie płyty goszczą obecnie w Waszych odtwarzaczach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MŚ: Bardzo lubie słuchać naszej muzyki. ;-) A z obcych nagrań to ostatnio Thomas Koner "La Barca” i Crescent "Collected Songs”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: Same starocie... :) Nick Drake "Parasite", Unsane "Dead Weight", Modest Mouse "Little motel", The Esoteric "Unavoidable Conclusion", Kate Bush "Breathing", Napalm Death "Contemptous", Boilermaker "Whitewash", Zozobra "Caldera", Beach Boys "Sail on Sailor", Henryk Górecki "III"... taki miks.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ostatnie zdanie należy do Was. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JL: To już koniec ?! :O&lt;br /&gt;MŚ: To jeszcze nie koniec...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Również mam taką nadzieję. Dzięki za rozmowę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/echoesofyul"&gt;Myspace&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-2344423363606846862?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/2344423363606846862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/echoes-of-yul-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2344423363606846862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2344423363606846862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/echoes-of-yul-wywiad.html' title='Echoes Of Yul - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq6XU88AxI/AAAAAAAAAQk/DrFjpFWOtK4/s72-c/echo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-1281739736214327416</id><published>2009-10-18T11:54:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T12:56:28.744-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='the vagitarians'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stoner'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><title type='text'>The Vagitarians - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq7R42IJsI/AAAAAAAAAQs/_4qK1oRGGTo/s1600/vagina.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 237px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq7R42IJsI/AAAAAAAAAQs/_4qK1oRGGTo/s400/vagina.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510923010032805570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Rodzimy stoner powoli rośnie u nas w siłę i z całą pewnością dowodów potwierdzających tą hipotezę nie brakuje.  Bo jak inaczej interpretować fakt, że kapel, które siedzą w tym klimacie wciąż przybywa, a frekwencja na ich koncertach dopisuje? O tym, jak i o kilku mniej lub bardziej istotnych sprawach miałem przyjemność porozmawiać z Piotrem - gitarzystą The Vagitarians.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: times new roman;" align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Witaj! Póki co, Twój zespół nie jest jeszcze wszystkim znany. Przybliż proszę pokrótce jego historię oraz opowiedz jak do niego trafiłeś.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Jedno jest pewne. 21 listopada 2008 roku daliśmy pierwszy koncert, już w pełnym składzie. A tułaliśmy się po sali prób chyba już od 2007, ale głowy nie dam. Kapele założyliśmy we trzech. Mi się Hellbound posypało, Piter i Majkel chcieli pograć trochę ostrzej niż w swoim zespole - 13th Apostle. A że mieszkaliśmy pół wsi od siebie, to zaczęliśmy się spotykać i coś rzeźbić pod Downa i Corrosion, bo takie głównie mieliśmy założenie wówczas. Sagana znałem już parę lat, a jakoś w międzyczasie nam się kontakt odnowił, toteż jakoś tak naturalnie wyszło, że go zaprosiłem do wspólnej zabawy. Marian doszedł przez Sagana jakoś w czerwcu. Jak zobaczyliśmy, że ma na komórce konfederatkę na tapecie, to nikt się nawet nie zastanawiał, jak tam on na tej gitarce gra - od razu wzięliśmy. Zależało nam na szybkim skompletowaniu składu, bo przysłowiowe "coś" wisiało w powietrzu. Pierwszy numer, nazwany później Stoner Ceremony zrobiliśmy na pierwszej próbie, razem z Exodus Attack. Intensywność doznań była więc wysoka, a w naszym mniemaniu utwory wyszły równie spontanicznie, co elegancko. Miało to kopa, ręce, jaja i nogi, więc trzeba było ruszyć w świat z muzyczką.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W trakcie przygotowań do tego wywiadu, postanowiłem odświeżyć sobie twórczość Twojej kapeli. Mimo, iż Waszą pierwszą demówkę ciężko uznać za szczególnie odkrywcze dzieło, to jednak nie można jej odmówić czadu oraz specyficznego klimatu, o który właśnie najbardziej chodzi w tej muzyce. Czy taki był Wasz cel?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;To ni cholerę nie jest odkrywcze, bo istnieje już Down. Ciekawa sprawa swoją drogą - bo o dziwo, cieniutki poziom polskiej muzyki nie ma żadnej taryfy ulgowej wśród Polaków. Wszyscy od razu porównują z zachodem. Najbardziej to wyczułem grając w Hellbound, które jechało pod Panterę i Superjointa. Wszyscy się pukali - po cholerę oni kopiują Panterę czy tam Anselmo? Tymczasem ludzie, dla których liczy się energia, którą takie granie niesie ze sobą, mieli to totalnie w dupie i ładnie się bawili na koncertach. Nie pochwalą Cię nawet za to, że grasz jak... Down, Pantera czy coś, a przecież podrobić te zespoły na odpowiednim poziomie jest jednak trudno... Wychodzi na to, że takie teksty to bardziej obelga... A dla mnie to komplement i faktycznie pierwsze numery zrzynają z Downa, że do widzenia. Ale kogo to obchodzi? Stoner to nie jest innowacyjny gatunek, wszyscy i tak jadą sabbathami jak mogą. :) Materiał zaś miał brzmieć garażowo, coś jak Orange Goblin, Suchy jednak podciągnął to pod takie niby nowoczesne brzmienie. Ja się nie znam, ale w przeciwieństwie do kolegów z kapeli nie narzekam na jakość nagrania.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wychodzi na to, że moje domysły się sprawdziły. Down to Wasi mistrzowie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Tak jak wspomnialem wyżej - byli dla nas główną inspiracją do zalożenia kapeli. Nawet ubierałem Vaginę (kiedy nazywała się jeszcze The Andrzejs, zupelnie jak zespól Dr. Yr’ego - De Andrzejs) w ciuchy Downa, bo mam ich pełno. Z biegiem czasu trochę ta podnietka się uspokoiła i zaczęliśmy się rozglądać za szerszymi horyzontami. Poszła w ruch cala scena NOLA, potem doszedł bardziej tradycyjny stoner - graliśmy nawet jeden cover Orange Goblina przez jakiś czas, Mastodon, Baroness, Ufomammut nawet. Teraz chodzi głównie o to, żeby kawałki się od siebie różniły klimatem przy równoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu tzw. napierdalania. Jak będzie moc, energia i pomysł to wszystko przejdzie. Ja ostatnio slucham czegoś w zupelnie odmiennym klimacie, dla zagorzałych stonerowców nie do przetrawienia. Byłem na Opeth i Dream Theater tera, to sobie odświeżam, dodając przy okazji nową plytę Redemption do playlisty. A spektrum muzyczne mam szeroookie, na last.fm zapraszam, jeśli kogoś &lt;a href="http://www.lastfm.pl/user/Kidriv"&gt;mój muzyczny lans &lt;/a&gt;interesuje. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Twórcą okładki do dema jest osobnik o tajemniczej ksywce Qć. Muszę przyznać, że odwalił kawał dobrej roboty. Gdzie można jeszcze zobaczyć jego prace? Czy pomysł na stworzoną przez niego grafikę wyszedł z Waszej strony?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.jakubkuc.pl/"&gt;www.jakubkuc.pl&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt; - to mój kolega z dzieciństwa, jakimś dziwnym trafem uslyszał nasze pierwsze nagrania z prób jeszcze i się mocno zajarał. Tak się zaczęła współpraca. Robi nam plakaty na koncerty, zajebiście kreatywny i pomocny młodzieniec. I pomysł na okładkę z tego co pamiętam też był jego i jesteśmy wszyscy z wykonania bardzo zadowoleni!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Warto dodać, że Qć okładkę zrobił w przeciągu jednego dnia, bo trzeba było drukować, żebyśmy na koncercie mogli już sprzedawać demko. -- Marian&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Opowiedz jeszcze o nagrywaniu płyty. Na blogu The Vagitarians nie znajdziemy raczej szczegółowych informacji na ten temat.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Nagrywaliśmy u Suchego z kapeli Slit Shutter i było bardzo wesoło generalnie. Perkusja była nagrywana gdzie indziej, ale ten etap wolałbym przemilczeć. Gitarki Suchy za to nagrał bardzo elegancko, a przy wokalach działy się rzeczy, które można swobodnie wrzucić do szuflady z napisem "najgorsze dowcipy". Może te alternatywne wokale kiedyś wypuścimy w limitowanej edycji. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;21 listopada na scenie warszawskiej progresji wystąpią, aż cztery stonerowe kapele: Fifty Foot Woman, LunaNegra, Broken Betty i oczywiście Wy. W Polsce wciąż niewiele zespołów siedzi w takim graniu. Czy tego typu inicjatywami jak Stoner Ceremony próbujecie stworzyć podwaliny pod środowisko muzyczne? Jak wygląda Wasza współpraca z pozostałymi grupami? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Po pierwsze - Stoner Ceremony to będzie według mnie sprawdzian dla poprawności tezy o istnieniu polskiej sceny stonerowej. Myślę, że to spełni oczekiwania i będzie można cyklicznie takie zabawy ogarniać. A po drugie - ja mam zagwostkę szczerze mówiąc, czy naprawdę aż tak istotne jest brnięcie w niesienie stonerowej misji masom. Z jednej strony warto, żeby ludzie zauważyli ten gatunek muzyczny i się do niego miło ustosunkowali, a z drugiej...jak ja słucham naszego dema, to dla mnie gramy po prostu rocka. Wszyscy wiedzą, że szufladkowanie się to zakładanie sobie samemu jakiś niewidzialnych różowych kajdan ze sklepu erotycznego. Innymi słowy - impreza SC nie jest dla stonerowców only, ale dla wszystkich ludzi, którzy lubią riffowe, klimatyczne, podszyte bluesem z delty, granie. Wata cukrowa przyciągnie całe rodziny, a tańczące vagitarianki zapewnią nam frekwencje godną miejskich festynów. ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Jeśli chodzi o kontakty z kapelami... Z Broken Betty na razie dogadujemy się netowo, ale z relacji muzyków Satelite Beaver wiem, że to swoje ziomy są. Z Fifty Foot już graliśmy raz i było przednio. No, ale oczywiście najlepiej póki co dogadujemy się z warszawską Luna Negrą no i Satelajtem. Kurde, z tymi trzema kapelami mógłbym codziennie grać koncerty i bym się nie nudził. Wyrośniemy na zacną ekipę. Żeby wyczerpać temat...z tą sceną to nie wiem już jak jest, ale wiem, że zainteresowanie się zwiększa. Gramy w tym roku właściwie co miesiąc w Wawie i ostatnio frekwencja wzrasta bez zwiększenia promocji. Jest dobrze. Rok 2009 zakończymy więc hucznie, będą na początku grudnia bardzo mądre poprawiny po SC w Progresji. A w 2010 będzie tylko lepiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Wróćmy jeszcze na chwilę do Waszego wydawnictwa. Z tego co zauważyłem, zbiera ono w Internecie - słusznie zresztą - całkiem pozytywne recenzje. Przypuszczam, że zmobilizowani pierwszymi sukcesami pracujecie już nad nowymi numerami. Szykujecie jakieś zmiany, czy też będziecie trzymać się patentów z "Flesh and Bones"?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Ze staroci mamy jeszcze dwa kawałki down’owe. Poza tym są dwa instrumentalne, w tym jeden srogi, 9 minutowy, gdzie jest taki misz masz stonera z mastodonami i innymi takimi wariactwami. Sprawdza się w bitwie. A po wakacyjnej stagnacji bierzemy się właśnie za nowe numery, będzie trochę takich stonerowych połamańców, będzie trochę prostoty godnej Bison’a, trochę do tańca (będzie się działo generalnie). Ale Down’a ja w tym na razie nie widzę. "Flesh And Bones" to na dobrą sprawę zapis naszego początkującego okresu, teraz więcej się dzieje. I to jest dobre. Bo ograniczać się nie wypada.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Wasze kawałki, aż się proszą, żeby odpalić je na jakiejś suto zakrapianej imprezie. Emanuje od nich totalny luz. Czy prywatnie, poza salą prób, jesteście równie rozrywkowi jak Wasza muzyka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;No, generalnie jest zawsze co opowiadać. Im więcej przygód, tym lepiej. Dla mnie osobiście nie ma nic gorszego, niż przyjechać 10 min przed koncertem, zagrać i pojechać do domu. Wtedy nie łapie się klimatu, a koncert w jakiś 80% opiera się na klimacie, 20% to dopiero muzyka. Klimat jest wtedy kiedy ludzie są spragnieni grania, są odpowiednio nastrojeni nie na odbębnienie imprezy, ale wręcz ich nosi żeby już wejść i i zapierdolić. Mnie nosi na scenie dość mocno, wbijam się z gitarą w tłum, wywalam się i nawet jeśli przypłacam to jakimiś fałszami na gitarze, to wiem, że nikogo to nie obchodzi, bo liczy się wspólna zabawa oparta na wymianie energii między publiką a kapelą. I procentami. Wiadomo, że są koncerty lepsze i gorsze pod tym względem. Plus, że tych lepszych jest znacznie więcej. Po ostatnim koncercie w No Mercy dotarłem do domu o szóstej rano, Marianowi film się urwał od 22ej już, czyli dwie godziny przed naszym wejściem na scenę, Sagan zaprosił chłopaków z Luny i Palm Desert do siebie na chatę i też z tego co wiem, bawili się elegancko. Ja wybrałem akurat spacer na dworzec centralny i spanie w poczekalni, ale nie mogę powiedzieć, że to nie było wesołe. :) Kwintesencją tej kapeli jest tzw. ładna zabawa. Jeśli ktoś jej nie rozumie, to sobie we Vaginie nie poradzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Chciałbyś coś dodać na koniec? :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Ładnie się bawcie i jak to tam leciało... O! Stay cool madafaker, stay cool ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: times new roman;font-family:times new roman;" &gt;Dzięki za rozmowę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/vagitarianspl"&gt;&lt;span&gt;Myspace&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-1281739736214327416?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/1281739736214327416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/vagitarians-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/1281739736214327416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/1281739736214327416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/vagitarians-wywiad.html' title='The Vagitarians - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq7R42IJsI/AAAAAAAAAQs/_4qK1oRGGTo/s72-c/vagina.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-2013144687782867593</id><published>2009-10-15T12:22:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T12:58:34.827-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='the autumn project'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-rock'/><title type='text'>The Autumn Project  - This We Take With Us</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq72LQ2s_I/AAAAAAAAAQ0/F9MZpAuKmMI/s1600/the+autumn+project.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq72LQ2s_I/AAAAAAAAAQ0/F9MZpAuKmMI/s400/the+autumn+project.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510923633452037106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Ostatnimi czasy post-rockowe brzmienia niestrudzenie okupują mój odtwarzacz, a jesienne, chłodne wieczory tylko temu sprzyjają. Melancholijny krajobraz za oknem pogłębia natomiast niezwykła atmosfera, w jaką wprowadzają mnie dźwięki zespołu The Autumn Project. Twórczość trójki muzyków ze stanu Iowa ciężko scharakteryzować słowami. I nie sądzę, aby rozdrabnianie się nad każdym fragmentem utworu miało jakikolwiek sens w próbie uchwycenia piękna tej płyty. Chyba w podobny sposób myślał sam zespół, który dając pole do popisu wyobraźni słuchacza, zrezygnował z tradycyjnego tytułowania kawałków. Zamiast tego, rozrysował przed naszymi oczami jedną, połączoną niewidzialnym łańcuchem muzyczną wizję, wyłamującą się ogólnie przyjętym standardom w swoim nurcie. Nie dostaniemy od nich szablonowo budowanego napięcia - tak charakterystycznego dla post-rockowych grup. Ta intensywna, transowa podróż trwa bowiem od samego początku albumu. Dawno nie miałem też do czynienia z graniem, które pomimo swego kompozycyjnego minimalizmu, buduje tak podniosłe motywy. Urzekająca jest również atmosfera, która odgrywa na płycie rolę pierwszorzędną i nie stanowi jedynie pustego słowa, będącego wyłącznie określeniem dla zawartości krążka. Nad całością wisi z kolei ambientowa chmura, śmiało ukazująca swoje pełne oblicze w kilku fragmentach albumu.  Kiedy odpalicie This We Take With Us, dajcie się ponieść podróży umysłu. Jest to podróż, która wymaga czasu i skupienia, ale zapewniam, że kiedy już wtopicie się w czar muzyki The Autumn Project, poczujecie się jak na innej planecie, gdzieś na samym krańcu wszechświata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-family: times new roman;" href="http://www.myspace.com/theautumnproject"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-2013144687782867593?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/2013144687782867593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/autumn-project-this-we-take-with-us.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2013144687782867593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/2013144687782867593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/autumn-project-this-we-take-with-us.html' title='The Autumn Project  - This We Take With Us'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq72LQ2s_I/AAAAAAAAAQ0/F9MZpAuKmMI/s72-c/the+autumn+project.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-8696674216874786010</id><published>2009-10-14T10:19:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T13:00:38.401-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tides from nebula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-rock'/><title type='text'>Tides From Nebula - wywiad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq8M8HV5mI/AAAAAAAAAQ8/L1f2HORrfp0/s1600/images.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 90px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq8M8HV5mI/AAAAAAAAAQ8/L1f2HORrfp0/s400/images.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510924024522597986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Tides From Nebula. Zespół, który za sprawą swojej dźwiękowej formuły stanowi jedną z perełek na naszym polskim, muzycznym podwórku. Instrumentalne, epickie, wypełnione po brzegi emocjami piosenki, są ich cechą rozpoznawczą. 9 października przyjechali do Bydgoszczy, aby w studiu koncertowym Polskiego Radia PIK zabrać słuchaczy w soniczną podróż po galaktyce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Rozpoczynając naszą rozmowę chciałbym jeszcze raz pogratulować udanego występu na antenie Polskiego Radia PIK. Tak się jednak składa, że wiadomość o Waszym przyjeździe do Bydgoszczy była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Jak właściwie doszło do zorganizowania tego koncertu? Czy to Pan redaktor Adam Droździk odezwał się do Was pierwszy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div  style="font-weight: bold; text-align: justify;font-family:times new roman;" align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Dziękujemy bardzo, cieszy nas to że spodobał Ci się nasz występ. Było dokładnie tak jak mówisz, odezwał się do nas red. Adam Droździk, którego serdecznie pozdrawiamy i zaprosił nas na koncert. Nie zastanawialiśmy się ani chwili. Okazja zagrania czegoś tak wyjątkowego nie mogła ujść naszej uwadze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym różni się dla zespołu granie koncertu właśnie w takiej formie? Była to dla Was niewątpliwie nowość. Odczuwaliście z tego powodu tremę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Koncert w radio był dla nas taki taki sam jak każdy inny, czuliśmy niewątpliwą więź z publiką, która pojawiła się w studio, włożyliśmy w występ tyle serca ile tylko mogliśmy. Jedyną różnicą był fakt, że zagraliśmy największy koncert w naszej dotychczasowej historii (biorąc pod uwagę liczbę słuchaczy), co sprawiło że czuliśmy tremę większą niż zwykle. Świadomość, że koncertu słucha kilkadziesiąt osób w studiu i parokrotnie więcej przy radioodbiornikach podziałała na nas dopingująco, także z występu jesteśmy bardzo zadowoleni, grało nam się wyśmienicie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszych wcześniejszych pogawędkach dość sceptycznie odnosiłem się do muzyki TFN. Jednak sytuacja ta odmieniła się po tym, kiedy pierwszy raz usłyszałem Was na żywo. Co ciekawsze, kilka razy odczuwałem na plecach ciarki. Z pewnością udzieliła mi się pasja, jaką włożyliście w cały występ. Czy podtrzymywanie przy życiu całego tego projektu wymaga od Was tyle samo zaangażowania na co dzień? Ile tak właściwie czasu poświęcacie dla zespołu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;To bardzo miłe co mówisz, świetnie że udało nam się Ciebie przekonać do tego co robimy. Tides From Nebula jest wynikiem naszej pasji, więc poświęcamy temu tyle czasu ile tylko możemy. Staramy się grać 3-4 próby w tygodniu, które zwykle trwają kilka godzin, do tego dużo koncertujemy. Każdy dzień przynosi coś nowego, więc kontakt ze sobą&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: normal;"&gt;mamy cały czas - z racji tego, że sami zajmujemy się wszystkimi sprawami związanymi z TFN. Trzeba przyznać ze Tides From Nebula jest naszym priorytetem w życiu każdego z nas. Nie oznacza to jednak że jest to jedyna rzecz, jaka się zajmujemy, nadal studiujemy i pracujemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po koncercie mieliśmy okazję zamienić kilka zdań i porobić pamiątkowe fotki. Muszę przyznać, że totalnie zaskoczyła mnie Wasza otwartość, luz i poczucie humoru. Lubicie tego typu kontakt z publiką?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Oczywiście, że tak. Zespół nie istnieje bez swoich słuchaczy. Uwielbiamy poznawać nowe osoby - tym bardziej, że wśród słuchaczy takiej muzyki jak nasza jest bardzo dużo ciekawych ludzi, z którymi można pogadać na interesujące tematy. To czysta przyjemność porozmawiać z kimś, kto docenia to, co robisz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co myślicie o zacieraniu się granicy pomiędzy odbiorcą muzyki, a nadawcą, poprzez zakładanie przez tych drugich kont na Last.fm? Od jakiegoś czasu fani Rosetty, czy też Lustmord mogą pisać do swoich idoli maile, bez obawy, iż w odpowiedzi dostaną co najwyżej biuletyn informacyjny lub wysyłane automatycznie zaproszenie na imprezę (tutaj Myspace się kłania).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Zacieranie granicy to nic złego, jak wspomniałeś w przypadku niektórych znanych zespołów ta granica jest bardzo cienka. I dobrze! Internet stał się mostem pomiędzy słuchaczem a wykonawca, kiedyś to było nie do pomyślenia. Możliwość skontaktowania się z ulubionym artystą jest dobre dla obu stron, dziś wielu muzyków zakłada swoje blogi, na których prowadzą dyskusje zarówno z fanami, jak i antyfanami swojej twórczości. Oczywiście te naprawdę wielkie zespoły mogłyby zostać zamęczone przez swoich słuchaczy, logicznym jest, więc że ustawiają auto-odpowiedź na swoich profilach w serwisie Myspace. Co do witryny Last.fm to uważam ją za naprawdę świetny wynalazek - dzięki niej zresztą się skontaktowaliśmy. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok, a teraz czas na moje ulubione pytanie. Jak to z Wami jest? Podobno nie identyfikujecie się z całym tym nowoczesnym nurtem post-rocka/metalu, ale jako Wasze inspiracje wymieniacie Isis, Cult of Luna, czy też Pelican. Czyżby prawda leżała jak zwykle po środku? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Zawsze powtarzamy, że gramy przestrzenną muzykę gitarową i tego będziemy się trzymać. Etykiety są potrzebne mediom, aby określić słuchaczowi czego może się spodziewać po nowym zespole o którym czyta artykuł. Z tego co zauważyłem każdy wykonawca ma problem z nazwaniem tego co gra. Myślę, że tak samo jak Pelican, Isis czy Cult Of Luna lubimy po prostu grać rocka. Stylistyka muzyki określanej jako "post" jest dość otwarta, zauważ, że ciężko sprecyzować jakie kryteria muszą być spełnione, aby do niej należeć. Możliwe, że niedługo ktoś stworzy jakieś nowe "tagi", do których byc może i my zostaniemy wrzuceni - jednak to nie nasz problem, raczej tych, co lubią szufladki. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jakim kierunku zmierza Wasza muzyka? Planujecie w przyszłości trochę poeksperymentować, czy póki co pozostaniecie na obranej przez Was przestrzennej, kosmicznej ścieżce? Czy w Waszych głowach pojawiają się już jakieś ciekawe pomysły na drugą płytę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Na razie mamy jeden nowy utwór, który swoją drogą zaprezentowaliśmy na falach radia PIK grając tam koncert. Powoli zaczynamy tworzyć nowy materiał, jednak nie jesteśmy jeszcze w stanie nic powiedzieć, w jakim kierunku to zmierza. Nasza pierwsza płyta Aura miała swoją premierę dopiero pół roku temu, więc mamy jeszcze trochę czasu, aby pomyśleć nad tym jak będzie wyglądała nasza ścieżka w przyszłości. Pewne jest natomiast to, że chcemy stworzyć coś lepszego niż debiut.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet zespołom grającym instrumentalną odmianę muzyki rockowej przychodzi czasem na myśl, aby zaprosić do jednego utworu jakiegoś wokalistę. Myśleliście kiedyś o takiej niespodziance dla swoich fanów? Jeśli tak, to kogo widzielibyście w tej roli. Jaki głos pasowałby do Waszego stylu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Tides From Nebula to zespół instrumentalny i na razie się to nie zmieni. Nie myśleliśmy nigdy nawet o gościnnych występach w naszej muzyce, ale jak to mówią "nigdy nie mów nigdy" - nie chcemy nic deklarować. Dobrze bawimy się grając instrumentalnie i póki, co nie widzimy sensu nawet myśleć o ewentualnie pasującym głosie, także odpowiedź na to zostawiam Tobie. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grudniu znów odwiedzacie Bydgoszcz w ramach wspólnej trasy z Blindead i Broken Betty. Planujecie pozwiedzać trochę nasze miasto? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Chcielibyśmy, szczególnie że będzie to finał naszej grudniowej trasy. Z tego co zauważyliśmy będąc ten jeden wieczór w Twoim mieście to jest ono bardzo ładne i macie tutaj wiele ciekawych miejsc, które bez wątpienia chcielibyśmy zwiedzić, jednak jak to będzie dowiemy się w grudniu. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już jesteśmy przy koncertowaniu z innymi grupami, to jak wspominacie występy przed Caspian i God Is An Astronaut? Czy klimat grania z takimi gwiazdami jest nieco inny, aniżeli w trakcie dzielenia sceny z zaprzyjaźnionymi grupami znad Wisły?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Koncerty u boku GIAA i Caspian to była chyba jedna z najfajniejszych przygód w naszym życiu. Nigdy tego nie zapomnimy. Wbrew pozorom, klimat przed i po koncertowy jest tak samo luźny z takimi gwiazdami jak i z zaprzyjaźnionymi zespołami z kraju. Bardzo zżyliśmy się z obiema ekipami, cały czas trzymamy ze sobą kontakt. Caspian udostępniając online filmik ze swojej euro trasy nie zapomniał pokazać fragmentów wspólnej zabawy polegającej na tańcu do utworu Scatmana Johna na tyłach klubu Progresja w Warszawie. Grając w Olsztynie z&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Proghma-C pożegnaliśmy się wykonując wspólnie w 2 zespoły taniec "Macarena" pod klubem, w którym odbywał się koncert. Atmosfera na wrześniowej trasie była po prostu luźna, co redukowało stres związany z ogromnym zainteresowaniem ze strony słuchaczy koncertami z GIAA i Caspian. Z drugiej strony możliwość obcowania z takimi zespołami wiele nas nauczyła. Nieczęsto przecież jest okazja porozmawiania z ludźmi, którzy są przez ponad dwa miesiące w trasie. Dzięki temu zdobyliśmy trochę cennych informacji, które przydadzą nam się w przyszłości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie słowo należy do Was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Dzięki za wywiad, powodzenia w rozkręcaniu stronki! Pozdrawiamy wszystkich czytelników tego bloga - zapraszamy na koncerty, w tym roku odwiedzimy jeszcze trochę polskich miast, więc jest szansa, że zawitamy nieopodal Ciebie. :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie dzięki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-weight: normal;" href="http://www.radiopik.pl/podcast/?p=episode&amp;amp;name=2009-10-10_polskie_radio_pik__091009__koncert_tides_from_nebula.mp3"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a style="font-weight: normal;" href="http://www.myspace.com/tidesfromnebula"&gt;Myspace&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-8696674216874786010?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/8696674216874786010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/tides-from-nebula-wywiad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/8696674216874786010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/8696674216874786010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/10/tides-from-nebula-wywiad.html' title='Tides From Nebula - wywiad'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq8M8HV5mI/AAAAAAAAAQ8/L1f2HORrfp0/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2364700704846878768.post-9188096714427791496</id><published>2009-09-23T05:44:00.000-07:00</published><updated>2010-08-29T13:02:41.875-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='latitudes'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='post-metal'/><title type='text'>Latitudes - Bleak Epiphanies In Slow Motion</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq80HtwsyI/AAAAAAAAARE/-HoOPcIP5o0/s1600/latitudes.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 368px; height: 368px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq80HtwsyI/AAAAAAAAARE/-HoOPcIP5o0/s400/latitudes.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510924697651426082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;&lt;span&gt;N&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;ie ukrywam, że słuchanie minialbumów sprawia mi ogromną przyjemność. EPki stanowią bowiem idealną wizytówkę dla zespołu bądź artysty, który całą swoją esencję twórczą próbuje zawrzeć w niespełna trzydziestu minutach muzyki. Z tej okazji pojawia się kolejny plus dla tej odmiany wydawnictw - solidność pod względem formy i treści. Dla mnie jest to też idealne rozwiązanie w momencie, gdy do przesłuchania pozostaje cała masa innych albumów, a których nie mógłbym sobie odmówić z uwagi na fakt, iż jestem od nich uzależniony. Tym razem moją uwagę przykuł pochodzący z ojczyzny Jasia Fasoli kwintet Latitudes. Na swojej debiutanckiej EPce "Bleak Epiphanies In Slow Motion" w sposób jednoznaczny pokazali, jak powinno się grać ciężki, instrumentalny post-metal. Muzycznie przypominają mi trochę Mouth of the Architect, gdyż  w podobny sposób co ich koledzy po fachu tworzą złożone i przemyślane kompozycyjnie twory.  Na BEISM dominują masywne ściany gitar, które mimo, że nie wzbogacone partiami wokalnymi, ani na chwilę nie wywołują uczucia znużenia. Muzycy zgrabnie przeplatają bowiem mięsiste riffy z klimatycznymi motywami, urozmaicając je gdzieniegdzie jakimś delayem bądź abstrakcyjnym "kontrolowanym jazgotem". Wokół całości unosi się zaś atmosfera niepokoju, najbardziej odczuwalna w utworze "A Falling Mute". Z kolei tytułowy "Bleak Epiphanies..." to już wspomniany wcześniej sludge/doom'owy walec, bezlitośnie zrównujący człowieka z płaszczyzną podłogi. Jeżeli już na siłę miałbym szukać słabego punktu, to byłoby to uczucie niedosytu - krążek składa się na pięć numerów, trwających łącznie 30 minut i 52 sekundy. Niemniej, gorąco zachęcam do zapoznania się z tą płytką. Na horyzoncie pojawił się już równie intrygujący longplay.  Ciekawostką jest fakt, że w dwóch kawałkach występuje wokal. O tym jednak postaram się napisać w nadchodzących recenzjach. Na chwilę obecną odsyłam na Myspace'a Latitudes. Tam znajdziecie próbki zarówno z EPki, jak i nowego dziecka zespołu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:webdings;font-size:100%;"  &gt;&lt;a href="http://www.myspace.com/latitudesmusic"&gt;Myspace&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2364700704846878768-9188096714427791496?l=neuromuza.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://neuromuza.blogspot.com/feeds/9188096714427791496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/09/latitudes-bleak-epiphanies-in-slow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/9188096714427791496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2364700704846878768/posts/default/9188096714427791496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://neuromuza.blogspot.com/2009/09/latitudes-bleak-epiphanies-in-slow.html' title='Latitudes - Bleak Epiphanies In Slow Motion'/><author><name>Majter</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07429622144181055992</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/StBCqdFFf0I/AAAAAAAAAD0/QvG0tOVyekE/S220/62e3aea8b4.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_JMrFdoBC3pg/THq80HtwsyI/AAAAAAAAARE/-HoOPcIP5o0/s72-c/latitudes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
